- W koronie na głowie i z berłem w dłoni 11 Refleksje 12 II. MARYJA - HETMANKA WOJSKA POLSKIEGO 16 a) wersja ”poprawna” historycznie, politycznie i kościelnie: 16 Bitwa pod Grunwaldem 16 - „Nasz Dziennik” o „Bitwie pod Grunwaldem” 16 Spraw, aby ta nasza miłość zaczęła płonąć do Ciebie Boże, do Pana Jezusa, do Matki Najświętszej do wszystkiego, co jest święte, do drugiego człowieka nawet do największego nieprzyjaciela, którego w dzisiejszej dobie tak nienawidzimy, pogardzamy, poniżamy, wyśmiewamy, opluwamy, o jakże Cię przez to obrażamy Panie Boże. Nie wiem który z nich w czasie trawienia ofiary zawija głowę do góry. Nie jest to zresztą istotne w tym przypadku. Istotne jest pytanie – dlaczego umieszczono Pana Jezusa w brzuchu węża? Droga krzyżowa, o której mowa w tym artykule, jest dziełem prof. Czesława Dźwigaja. MASONERIA w Kościele katolickim / GOLGOTA BESKIDÓW - Czyli masońska Droga Krzyżowa. Cz.1 Cz.2. Święta Środa, I Tydzień zwykły Rok A, I Dzień Powszedni. Posts about masoneria written by Dzieckonmp. Dziecko Królowej Pokoju Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi. Strona główna; Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. | Autor: Przy tekście pracowali także: Agnieszka Sabor (redaktor) Agnieszka Sabor (fotoedytor) publiczna Cyrkiel i węgielnica – najbardziej rozpoznawalne symbole polskie uniwersytety, a nawet elementarze. Mieli wtyki przy Okrągłym Stole i w przedwojennej endecji. Czy naprawdę rządzili Polską? Pytamy jednego z najlepszych w kraju specjalistów od masonerii. Kolejne upadki i momenty zwrotne w dziejach naszego państwa sprawiły, że trzeba było walczyć o jego niepodległość i wymyślać je od nowa (w zakresie ustroju, stosunków społecznych…). Pod koniec XVIII wieku sąsiednie mocarstwa dokonały rozbiorów Rzeczypospolitej. Na przeszło sto lat została wymazana z mapy politycznej Europy. Utracone państwo należało odzyskać. Trzeba też było wypracować jego nową formułę. W tej żmudnej i rozpisanej na pokolenia pracy wyróżnili się masonem na barykadęW dużej mierze to oni uczyli Polaków konspiracji i prowadzili ich na powstańcze barykady. Wśród tych, którym przyszło zapłacić za to bardzo wysoką cenę, był między innymi Walerian Łukasiński (1786-1868), twórca Wolnomularstwa Narodowego. Rosjanie uznali go (zresztą niesłusznie) za głównego prowodyra powstania listopadowego. Pojmali go i więzili w różnych kazamatach. Ostatecznie zamknięto go w twierdzy Szlisselburskiej. Łącznie w rosyjskiej niewoli spędził 46 lat. Nie doczekał Polaków walczyły o wolność, śpiewając Mazurek Dąbrowskiego, nazywany Pieśnią Legionów Polskich we Włoszech. Od 1927 roku jest to oficjalny hymn Polski. Jego słowa napisał mason Józef Wybicki (1747-1822), uwieczniając w nim innego masona a zarazem przyjaciela generała Jana Henryka Dąbrowskiego (1755-1818). BY Hymn Polski związany jest z dwoma masonami: Józefem Wybickim , autorem tekstu, i Henrykiem Dąbrowskim, który pojawia się już w tytule. Na zdjęciu tablica pamiątkowa z Olsztyna. Masoni odegrali ważną rolę w życiu polskiej Wielkiej Emigracji. Później zasilili szeregi Legionów Polskich Józefa Piłsudskiego. W dwudziestoleciu międzywojennym zajęli ważne miejsce w otoczeniu politycznym marszałka. Po śmierci Piłsudskiego kraj zaczął staczać się w kierunku autorytaryzmu. 24 listopada 1938 roku ukazał się Dekret Prezydenta Rzeczypospolitej o rozwiązaniu zrzeszeń II wojny światowej masoni znów okazali ojczyźnie swą przydatność. Współtworzyli konspirację niepodległościową i organizowali samopomoc. Pośród postaci, które wysunęły się wówczas na czoło, odnotować trzeba przede wszystkim generała Michała Tokarzewskiego-Karaszewicza, inicjowanego do masonerii w 1924 roku w wileńskiej loży „Tomasz Zan”. Tokarzewski-Karaszewicz został twórcą i głównym dowódcą Służby Zwycięstwu Polski, następnie Związku Walki Zbrojnej – przemianowanego później na Armię po wojnie wolnomularze chcieli włączyć się w prace na rzecz Polski, ale władza komunistyczna ich wyklęła. Musieli działać w podziemiu. Na powierzchnię życia publicznego wypłynęli dopiero z początkiem lat dziewięćdziesiątych XX był człowiekiem ambitnym. Czy dlatego został masonem? Dowiedz się z książki:Wolnomularska konstytucjaKto Polskę wymyślał i przysłużył się jej rozwojowi? Obok wymienionych już postaci wskazać trzeba głównie na szerokie grono intelektualistów, pisarzy, poetów, pedagogów i myślicieli. Tę listę otworzyć powinien Julian Ursyn Niemcewicz (1757-1841), dramaturg, powieściopisarz,Niemcewicz ukończył warszawski Korpus Kadetów. Dzięki stypendium rodziny Czartoryskich odbył grand tour – obowiązkową wędrówkę edukacyjną po Europie dla elit. Dotarł między innymi do Holandii, Austrii, Francji, Anglii, Niemiec i w Komisji Edukacji Narodowej. Była to pierwsza w Polsce i w całej Europie władza oświatowa,poprzedzająca współczesne ministerstwo edukacji. Pełnił funkcję przewodniczącego Towarzystwa do Ksiąg Elementarnych. Był współautorem Konstytucji 3 Maja. Wraz z nim nad tym najwyższej wagi państwowej dokumentem pracował tak liczny zastęp masonów (na czele z królem Stanisławem Augustem Poniatowskim), że w ówczesnym odbiorze utrwalił się, dziś już rzadziej pamiętany, motyw „konstytucji masońskiej”. publiczna Konstytucję Trzeciego Maja nazywano „masońską”. Na zdjęciu fragment obrazu Jana wolnomularstwa przystąpił w latach siedemdziesiątych XVIII wieku. 27 grudnia 1781 roku został zastępcą wielkiego mówcy Wielkiej Loży Narodowej Wielkiego Wschodu Polski. Obok słynnego malarza Bacciarellego należał do francuskojęzycznej loży „Bouclier du Nord”. Ten ostatni nie był jedynym w Polsce masonem wywodzącym się z Włoch – w 1765 roku pojawił się w Warszawie związany z wolnomularstwem Casanova, o czym wspomina Laurence Bergreen w książce „Casanova. W świecie uwodziciela” (Znak Horyzont 2017).Niemcewicz walczył u boku Tadeusza Kościuszki i razem z nim wyjechał do USA. W 1800 roku poślubił Susan Livingston Kean, córkę pierwszego wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych (wdowę po generale Johnie Kean). W 1802 roku wrócił do Warszawy. W 1822 roku zamieszkał w podwarszawskim Ursynowie. Zajmował urząd sekretarza stanu w Księstwie Warszawskim i Królestwie Polskim. Dbał o rozwój edukacji. Przewodził Towarzystwu Przyjaciół Nauk. Wizytował szkoły. Uprawiał ocenie historyków literatury zdobył wśród współczesnych sobie rząd dusz równy Trzem Wieszczom i Sienkiewiczowi. Prawdziwym przebojem okazały się jego „Śpiewy historyczne”. Kolejne nakłady tego dzieła rozeszły się wówczas błyskawicznie. Doczekały się też licznych przekładów na języki publiczna Julian Ursyn Niemcewicz był jednym z fundatorów Pałacu Staszica. To on jako prezes Towarzystwa Przyjaciół Nauk w 1830 roku odsłaniał pomnik Mikołaja Kopernika dłuta Bertela obliczył Stefan Majchrowski, czysty dochód z wydania »Śpiewów historycznych« wyniósł dwadzieścia osiem tysięcy złotych. Jak wielka była to w owych czasach kwota, najlepiej świadczy fakt, że pisarz miejski zarabiał rocznie tysiąc pięćset złotych. Tę olbrzymią sumę przeznaczył Niemcewicz na budowę gmachu Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Warszawie, dzisiejszego Pałacu Staszica”. Gmach ten, przypomnijmy, zajmowany jest obecnie przez Polską Akademię w fartuszkuBadacze historii masonerii dopatrują się wyraźnej inspiracji „sztuką królewską” u Adama Mickiewicza i Fryderyka Chopina. Nie ma jednak przekonujących dowodów, by faktycznie kiedykolwiek nosili masońskie fartuszki. Próg loży przekroczył z całą pewnością Aleksander Fredro (1793-1876). Do historii przeszedł jako komediopisarz, autor niezapomnianej „Zemsty”. Dziś jego twórczość stanowi podstawę repertuaru wielu teatrów w Polsce. Pomimo specyficznego usposobienia miał dobre notowania w kręgach konserwatywnych i dwudziestoleciu międzywojennym próbę zaadaptowania jego dorobku do własnych potrzeb propagandowych podjęły środowiska narodowej demokracji. Plany te spaliły jednak na panewce, bo Fredrę trudno dopasować do jakiejkolwiek doktryny politycznej, a już na pewno BY-SA W dwudziestoleciu międzywojennym postać Aleksandra Fredry próbowali wykorzystać propagandowo endecy. Na zdjęciu pomnik dramatopisarza dłuta Leonarda Marconiego, przeniesiony po II wojnie światowej ze Lwowa do musieli srodze zawieść się tym, że autorem komedii w gruncie rzeczy nie naruszających narodowych konwenansów – przy których tak świetnie się bawili – był… mason. Trudno podać dokładną datę jego przystąpienia do masonerii, aczkolwiek widnieje już w spisie członków lubelskiej loży „Wolność Odzyskana” z 1815 roku (loża powstała w 1811 roku).Skoro zaś mowa o tych, którzy wydatnie wpłynęli na oblicze teatru polskiego, to wspomnieć trzeba jeszcze przynajmniej o Juliuszu Osterwie (1885-1947). Potrafił wykreować role, które miały nowatorski charakter. Do jego zasług zaliczymy także utworzenie teatru „Reduta”. Placówka ta zainicjowała nowy typ przedstawień, otwartych na widza i jego współuczestnictwo w przeżywaniu emocji.„Republika dzieci”Na nowo chciał nas wymyślić Janusz Korczak (właściwie Henryk Goldszmit). Propagowana przez niego pedagogika miała charakter rewolucyjny. W czasach, gdy powszechnie obowiązywał model wychowawczy polegający na tym, że dzieci nie miały prawa głosu, on chciał im go dać. Walczył o ich godność i upodmiotowienie. Traktował dzieci z równą powagą i szacunkiem jak dorosłych. Wyszedł z przekonania, że tylko ludzie wychowani bez przemocy fizycznej i psychicznej będą ludźmi odpowiedzialnymi i potrafiącymi żyć bez agresji wobec drugiego Dyr/CC BY-SA Poszedł na śmierć, by nie opuścić swoich wychowanków. Jego koncepcje pedagogiczne są dziś powszechnie doceniane. Pomnik Janusza Korczaka na Cmentarzu Żydowskim w jego tezy stanowią kanon pedagogiki, zresztą nie tylko w Polsce. Konferencje naukowe poświęcone jego myśli organizują instytuty i wydziały pedagogiczne renomowanych światowych był wolnomularzem i teozofem. Należał do loży „Gwiazda Morza” („Le Droit Humain”). W jego systemie pedagogicznym widoczny jest humanitaryzm. Wyraźnie pobrzmiewa w nim hasło wolności i równości, a także braterstwa – którego tak pilnie uczył swoich przez niego „republika dzieci” była w istocie projekcją masońskiej wizji państwa ludzi wolnych, równych i zjednoczonych wokół wspólnych ideałów. Wierności tym szczytnym ideałom poświęcił swoje życie. Skupione wokół Korczaka dzieci do końca miały w nim brata i przewodnika. Choć proponowano mu ucieczkę z getta, odmówił, bo nie chciał pozostawić powierzonych mu dzieci. Razem z nimi został zgładzony przez publiczna Okładka najsłynniejszego polskiego elementarza. Jego autorem był mason – Marian grona wspaniałych wychowawców naszego narodu zaliczyć musimy Mariana Falskiego. To dzięki jego słynnemu „Elementarzowi” miliony Polaków do dziś uczą się swego ojczystego języka. Fraza „Ala ma kota, kot ma ale” stała się nieśmiertelna. Pierwsze wydanie Elementarza ukazało się w 1910 roku. Jego nakład wciąż jest wznawiany. Obecnie jest to najdłużej na świecie wydawany podręcznik do nauki czytania i pohybel komunieO kształt polskiej duszy i życia publicznego walczyli między innymi Antoni Słonimski (1895-1976) i Jan Józef Lipski (1926-1991). Słonimski był poetą, dramatopisarzem i felietonistą. W 1918 roku założył kabaret „Pod Picadorem” i grupę literacką „Skamander”. W latach 1948-1951 był dyrektorem Instytutu Kultury Polskiej w Londynie. W latach 1956-1959 prezesował Związkowi Literatów Polskich. Jednym z pierwszych masonów, którzy pojawili się w Polsce, był Giacomo Casanova. Czy w Warszawie poznał współbraci? Sylwetkę jednej z najbardziej tajemniczych postaci XVIII wieku przybliża książka Laurence’a Bergreena „Casanova. W świecie uwodziciela„.Posługując się ostrym, acz wytrawnym piórem mierzył się z intelektualnym kołtuństwem, szowinizmem i antysemityzmem. Wspierał opozycję antykomunistyczną. Przygotował tekst „Listu 34″, pod którym podpisy złożyli intelektualiści wyrażający swój sprzeciw wobec narastającej cenzury (wśród jego pomysłodawców znajdował się Jan Józef Lipski). Złożył swój podpis pod „Listem 59″, będącym protestem wobec zmian w Konstytucji PRL – zwłaszcza przeciw zapisom o kierowniczej roli PZPR i sojuszowi ze Związkiem Józef Lipski czynnie organizował formacje opozycyjne. Był współzałożycielem Komitetu Obrony Robotników (KOR) i członkiem zarządu Regionu Mazowsze NSZZ „Solidarność”. Pomagał opozycjonistom. Obok kilku innych znamienitych masonów współtworzył zaplecze intelektualne „Solidarności”. Budził powszechny szacunek, ale miał też spore grono mu, że nie tyle łagodzi, co tępi ostrze walki politycznej. W dobie narastającego napięcia politycznego jego wezwania do umiaru brzmiały dla wielu nieczytelnie. Rodzajem testamentu politycznego, który po sobie pozostawił, jest głośny esej pod tytułem „Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy”. Grycuk/CC BY-SA PL Niektórzy twierdzą, że za obradami Okrągłego Stołu stali masoni. Na zdjęciu najsłynniejszy mebel III Rzeczypospolitej prezentowany w Pałacu wybitnych masonów, którzy wywarli znaczący wpływ na oblicze dawnej lub obecnej Polski, można by jeszcze długo kontynuować. Mimo to nie sposób stwierdzić, że oni sami tę Polskę wymyślili. O kształcie naszego państwa decydowali reprezentanci różnych grup społecznych, etnicznych i sobie jednak uzmysłowić, że nie da się (jak może chcieliby niektórzy) wymazać masonów z historii naszego państwa. Próba uczynienia tego przypominałaby chęć wyjęcia z konstrukcji domu sporej ilości cegieł i innych jeszcze elementów. Taki dom może nie uległby zawaleniu, ale zostałby po prostu oszpecony…Bibliografia:Cegielski Tadeusz, Liberum conspiro? Masoneria polska – elity społeczne – państwo, [w:] Kuchnia władzy. Księga pamiątkowa z okazji 70-tej rocznicy urodzin Andrzeja Garlickiego, pod redakcją Włodzimierza Borodzieja i Jerzego Kochanowskiego, Warszawa 2005, s. Leon, Polskie wolnomularstwo 1920-1938, Warszawa Ludwik, Wolnomularze polscy w kraju i na świecie 1821-1999. Słownik biograficzny, Warszawa Cezary, Masoni bez maski, Toruń był człowiekiem ambitnym. Czy dlatego został masonem? Dowiedz się z książki: justuss Uwaga! Celebryci promują rozwój osobisty. Czy to powrót do New Age i gnozy? I A. Mandrela 3281 годину тому Święty Augustyn - O państwie Bożym 552 години тому Jak Msza Trydencka wpływa na dzieci i młodzież 48924 години тому Fałszywe miłosierdzie - Odstępstwo w Kościele 160929 лип. IDEOLOGIA NEW AGE - NAUKI DEMONÓW 11,4 лип. Kościół posoborowy w obrazkach ► Foto-KRONIKA NOVUS ORDO cz. 1 1478327 лип. Ten Heros wiedział, że go zamordują i odmówił ochrony. Masońska maczeta za uratowanie Ekwadoru 1,4 лип. SPRAWKI - Obłęd Zachodu, Rozmowa z KSIĘDZEM GLASEM i inne.. 22,4 лип. Co się stało z prawdziwą s. Łucją? Co z ukrytą 3 Tajemnicą Fatimską? Czemu podmieniono Kościół? 266125 лип. 21:30 / 49:47 1,4 лип. MATKA CHRZESTNA TRANSHUMANIZMU I DAVOKRACJI 1 лип. Prześladowania chrześcijan 25317 лип. Pomaganie - kiedy trzeba, kiedy można, kiedy nie wolno? 46917 лип. TRZECH GURU KLAUSA SCHWABA: PROROK, CZERWONY BISKUP I JOGIN 1,1 лип. Obowiązki noszących szkaplerz karmelitański - ; Rodzina Szkaplerzna 55416 лип. Bazylika Matki Bożej Szkaplerznej na Górze Karmel 41016 лип. Bądź SZCZĘŚLIWY - ŚWIĘTY w Tych Czasach 165016 лип. Husaria - Skrzydła Chwały 76415 лип. Modlitwa o dobrą śmierć do św Józef 59314 лип. Dlaczego nie powinniśmy się poddawać kremacji!!! 72314 лип. Objawienia Maryi w Quito 25614 лип. Tekst znaleziony w sieci i przesłany mi przez znajomego. Dzięki serdeczne Wieśku. Autorki nie udało mi się ustalić. Zdjęcia znajdujące się w oryginalnym artykule musiałem, co prawda, zmienić na posiadające swój link, ale są one wyraźniejsze od tych wcześniejszych wklejonych. Golgota Beskidów Znajomi z Beskidu Żywieckiego od dawna próbują mnie zaprosić do wsi Radziechowy. Wieś to piękna i warta na pewno odwiedzenia. Ale zima, śniegi, niedogodności w podróży mnie ciągle zniechęcały, więc aby mnie zachęcić, owi znajomi przysłali mi zdjęcia z powstającej tam Drogi Krzyżowej. I wtedy dopiero zainteresowałam się tym, co tam powstaje. Traf chciał, że zdjęcia zaczęłam oglądać „w odwrotnej kolejności”. To znaczy – poczynając od stacji XIV. To przesądziło o moim zainteresowaniu dla tej „drogi krzyżowej” i o badaniach nad kolejnymi stacjami, które trwały dość długo. Otworzyłam zdjęcie, przyjrzałam się i natychmiast w mojej głowie powstało skojarzenie: Antoine de Saint-Exupéry. Sama siebie upomniałam: zaraz, zaraz, a co ma do tego Saint-Exupéry? Dlaczego pierwsze skojarzenie, gdy patrzę na tę stację jest akurat Saint-Exupéry? No oczywiście – Mały Książe i rysunek węża, który połknął słonia. Dokładnie węża boa, który trawi słonia. Jeśli ktoś nie pamięta dokładnie rysunku – na wszelki wypadek go umieszczam. I oczywiście zdjęcie stacji XIV. Podobieństwo jest ogromne. Martwe ciało Pana jest w brzuchu węża, który zwinął się i wystawił na samej górze swoją paszczę. O gatunku węża przesądzać nie mogę. Mam wrodzony wstręt do węży i nawet oglądanie ich na zdjęciach jest dla mnie nieprzyjemne, więc nie bardzo potrafię powiedzieć czy ten ze stacji XIV to boa czy pyton. Nie wiem który z nich w czasie trawienia ofiary zawija głowę do góry. Nie jest to zresztą istotne w tym przypadku. Istotne jest pytanie – dlaczego umieszczono Pana Jezusa w brzuchu węża? Droga krzyżowa, o której mowa w tym artykule, jest dziełem prof. Czesława Dźwigaja. Artyści, jak powszechnie wiadomo, mogą mieć pewien margines dowolności w ukazywaniu swojej wizji nawet w obrazach religijnych. Obowiązuje ich jednak używanie takiej symboliki, która jest czytelna dla każdego wiernego, mało tego – obowiązuje stosowanie takiej symboliki, która jest zgodna z tradycją Kościoła. Pod tym względem Kościół nigdy nie był tak rygorystyczny, jak Cerkiew Prawosławna, gdzie przekroczenie pewnych, jasno wyrażonych kanonów, dyskwalifikowało nie tylko ikonę, ale i artystę. To wszystko niestety uległo rozprężeniu i rozluźnieniu, wystarczy popatrzeć na to co się dzieje w nowych kościołach czy nawet cerkwiach. Oczywiście twórca ma swoje prawa, ale nie może to być na szkodę wiary i wierzących, a nade wszystko nie można dopuścić do obrazy Boga i świętokradztwa. I jeszcze jedna uwaga – de gustibus non est disputandum. Muszę to zaznaczyć, bowiem nie zamierzam tu oceniać wartości artystycznych stacji i nie chcę by ktoś mi zarzucił, że „się czepiam”, ponieważ nie umiejąc zrozumieć nowoczesnej sztuki, nie potrafię też zrozumieć i przesłania artysty. Nie chodzi o to czy mnie się podoba, czy nie – chodzi o to, że stacje urągają wszystkim kanonom religijnym i są wręcz manifestacją nienawiści do Chrystusa. A nad czymś takim nie można przejść spokojnie. Przesłanie artysty bowiem jest aż za nadto czytelne i niestety nie ma wiele wspólnego z chrześcijaństwem. Zacznijmy więc od początku. Przyglądając się uważnie stacjom drogi krzyżowej, zwanej Golgotą Beskidów, możemy znaleźć bez wielkiego trudu wiele symboli masońskich. Tak dużo, że człowiek zaczyna się zastanawiać jak mogło dojść do tego, że projekt i wykonanie przyjęto. Co prawda masoni zawsze, jeśli w jakikolwiek sposób byli zaangażowani w budowę czy malowanie kościoła, starali się przemycić jakiś swój symbol, zaznaczyć w jakiś sposób swoją obecność. Stąd możemy spotkać nawet w starych i pięknych kościołach jakąś gwiazdę sześcioramienną, słońce promieniste czy punkt w kole. Są jednak na ogól nie eksponowane, właśnie „przemycone” i nie kierują na siebie całej uwagi wiernych. Tutaj jest inaczej. Cały problem z symboliką masońską polega na tym, że wykorzystuje ona symbole innych religii, wśród których nader często są chrześcijańskie. Pojawia się więc pytanie – kiedy mamy do czynienia z symboliką masońską, a kiedy z chrześcijańską? Oglądając stacje Golgoty Beskidów można w pierwszej chwili się zastanawiać z jaką symboliką mamy tu do czynienia. Jednak powtórne obejrzenie nie zostawia miejsca na żadne wątpliwości. Mamy do czynienia nie tylko z przemycaniem symboli masońskich, mamy do czynienia z czymś znacznie gorszym – z pogardą dla wiernych, wyśmianiem Chrystusa Pana, wreszcie – z pogardą dla samego Boga. Albert Pike, słynny mason 33 stopnia, suwerenny Wielki Komandor Południowej Jurysdykcji Rytu Szkockiego dawnego i uznanego dla USA, w swojej znanej pracy Morals and Dogma, poświęconej studiom i przemyśleniom na temat symboliki poszczególnych stopni tego obrządku, podkreśla, że masoneria używa fałszywych wyjaśnień i interpretacji symboli, aby oszukiwać tych, którzy zasługują tylko na to, aby być oszukiwanymi1. Komentuje to Norbert Wojtowicz, podkreślając, że powinno się pamiętać o tzw. języku samoautoryzacji. Oznacza to, że tajemnicę pozna tylko ten, kto zdolny jest ją zrozumieć. Profani nie zrozumieją, zrozumieć mogą tylko ci, którzy są tego godni. Jest to najwyraźniej nawiązanie do wszelkiej wiedzy ezoterycznej, w tym przypadku – do symboliki, związanej z ezoteryzmem. W związku z tym należy podkreślić, że to co my jesteśmy w stanie wyczytać z symboliki Golgoty Beskidów może być ograniczone w stosunku do zamierzeń twórcy (twórców?). Jedno jest całkowicie pewne – dla „profanów” przeznaczone jest odczytywanie na wzór prawdziwej Drogi Krzyżowej, dla tych co potrafią jako tako rozeznać w symbolice masońskiej odsłania się pewna wizja pogardy i nienawiści do Kościoła, a szczególnie do Chrystusa Pana. Prawdopodobnie „wtajemniczeni” będą mogli odczytać przekaz pełniej i kto wie czy przed nimi nie odsłoni się przekaz nie tylko urągający a jeszcze jakiś inny. Nie mogę wnioskować jaki to przekaz jest skierowany do wyżej wtajemniczonych, mogę tylko mieć pewność, że taki istnieje. Opieram swą pewność na źródłach, traktujących o zagadnieniu masonerii, w których wielokrotnie podkreślane jest, że takie przekazy istnieją2. Znawcy „świętych tajemnic” zrozumieją więcej, my musimy się zadowolić tym, co dostępne jest dla zwykłego badacza. Fakt zaś że to, co jest nam dostępne urąga Bogu - trzeba upowszechnić, ostrzec wiernych i o ile to jest możliwe przeciwdziałać, by nie dochodziło do aktów, nawet bezwiednie obrażających Boga. Zacznijmy teraz po kolei oglądać stacje Golgoty Beskidów. Wskażemy tylko na najbardziej niepokojące symbole, na takie, które są najbardziej czytelne nawet dla pogardliwie zwanych przez masonów „profanów”. Zdjęcia, które siłą rzeczy musimy dołączyć, muszą być na potrzebę strony internetowej odpowiednio „odchudzone”, więc nie będą gatunkowo najlepsze, ale pozwolą nam zorientować się w układzie symboliki. Uwaga - prawie każde zdjęcie można powiększyć! Proszę nacisnąć na nie prawym guzikiem myszki i wyselekcjonować - pokaż obraz. Stacja I: Po lewej stronie umieszczony jest widok ogólny, po prawej – misa, która jest w rękach Piłata. Proszę zwrócić uwagę na węża. Z tym wężem będziemy mieli jeszcze nie raz do czynienia. Jego głowę widać w sposób zakamuflowany na powrozach krępujących ręce Pana Jezusa. Wąż – przypomnijmy - to symbol zła i nienawiści, podstępu, wreszcie szatana. W stacji I podtrzymuje misę i oplata ręce Jezusa. Tu jeszcze to może być zrozumiałe jako personifikacja zła, które zaprowadzi Jezusa na Krzyż. Ale w stacji XIV ten sam wąż połknie ciało Chrystusa, przypieczętuje niejako swoje dzieło, jako dzieło ostateczne. A co oznacza biała złamana kolumna? Może ona wskazywać na symbol śmierci lub na ucznia wolnomularza, a także być zakamuflowanym obrazem stosunku Czemu te symbole maja służyć? Wyjaśni się to, gdy będziemy śledzić kolejne stacje. Stacja II No cóż – wydawałoby się, że wszystko jest w porządku. Ale to tylko na pierwszy rzut oka. Za Panem Jezusem widać dwie piramidy. Jedna jest sześciopoziomowa, druga – ośmio. Szóstka to liczba grzechu, ósemka zaś jest symbolem dążenia do przyszłego mistycznego świata4. Dłuższe ramie krzyża znajduje się pomiędzy tymi piramidami. Dlaczego? Może to znowu być symbol falliczny, albo też symbol zniszczenia krzyża przez „trzymające go” piramidy. Dodajmy, że mają one podstawy trójkątne – są więc symbolem doskonałości. Dlaczego krzyż zaledwie opiera się o dłoń Jezusa? Stacja przecież ma nazwę: Jezus bierze krzyż na swoje ramiona. Choć tu nazwana jest Przyjęcie krzyża. Dlaczego? Wizja artysty? Symbol? I proszę zwrócić uwagę – wszechobecny wąż jest – tym razem na sznurze, którym przywiązane jest ubranie Jezusa. Jedna końcówka sznura to frędzle, a druga znowu imituje głowę węża. Coś tu jest niejasne – sznur z frędzlami to znak jedności masońskiej. Jak to odczytać? Czy to oznacza, że zło oplatało Jezusa i prowadzi go na śmierć? Czy jednak nie jest tak, że to zło wtopiło się w sznur jedności i jest jego częścią. Kto skazuje Jezusa na śmierć? Czy to jest ten sam wąż, który podtrzymuje misę Piłata? Stacja III Co to jest za drzewo, które jakby patrzyło, jakby przyglądało się upadającemu Jezusowi? Jest to wierzba jakby wypalona w środku, jakby rażona piorunem. Wypalenie ma zarys sylwetki ludzkiej, a gałęzie sugerują jakby ręce, mnóstwo rąk, które rozpościerają się nad padającym Jezusem. Skąd ja znam takich drzewo-ludzi? I tu sięgnięto po chrześcijaństwo, tym razem po wielką literaturę. Przecież ludzie przemienieni w suche drzewa znajdują się w II części VII kręgu Piekła Dantego (pieśń XIII). To są samobójcy, którzy w ten sposób zostali ukarani. Sugestia? Wizja Artysty? Czy pewność, że mało kto skojarzy tę stację z poematem Dantego? Co to jest za drzewo, które jakby patrzyło, jakby przyglądało się upadającemu Jezusowi? Jest to wierzba jakby wypalona w środku, jakby rażona piorunem. Wypalenie ma zarys sylwetki ludzkiej, a gałęzie sugerują jakby ręce, mnóstwo rąk, które rozpościerają się nad padającym Jezusem. Skąd ja znam takich drzewo-ludzi? I tu sięgnięto po chrześcijaństwo, tym razem po wielką literaturę. Przecież ludzie przemienieni w suche drzewa znajdują się w II części VII kręgu Piekła Dantego (pieśń XIII). To są samobójcy, którzy w ten sposób zostali ukarani. Sugestia? Wizja Artysty? Czy pewność, że mało kto skojarzy tę stację z poematem Dantego? Zacytujmy jeszcze raz za N. Wojtowiczem5: Wystarczy spojrzeć na klasyczny tok przekazu, charakterystyczny dla szkoły askenazyjskiej, gdzie piszący z reguły nie wtajemnicza czytelnika w niektóre źródła uważając, że „jeśli nie wiesz czyj wiersz cytuję to tym gorzej dla ciebie.” Wydaje się nam, że możemy bez obawy o popełnienie błędu stwierdzić, że tu twórca „cytuje” Dantego. Nie jest możliwe, by nie znał ilustracji Gustawa Doré do Piekła Dantego. Drzewo w stacji III jest wyraźnie nimi inspirowane, z jedna różnicą – tamte drzewa mają suche gałęzie. I na ich gałęziach Harpie wija swoje gniazda. To drzewo zaś ma listki. Oczywiście tych listków jest 33, gałęzi jest 10, a wszystkie skierowane są na wschód, co jest świętym kierunkiem w symbolice masońskiej. Na tych gałęziach siedzą wróble, które jak podaje cytowany już Słownik Kopalińskiego, są symbolem rozwiązłości i diabła. Mamy więc drzewo, które ma nam sugerować, że Jezus jest po prostu zwykłym samobójcą. Życie jednak jest, lecz nie tam, gdzie wskazuje Jezus, a tam gdzie prowadzi ktoś inny – liczba 33 nie może być w tym przypadku kojarzona z wiekiem Chrystusa Pana, jest to jawny symbol masoński, a wróbelki, tak bardzo niepozorne i zdawałoby się wesołe ptaki, maja sugerować, że nauka Jezusa nie prowadzi do życia, a do samozniszczenia. Przesada. Na pewno nie – ta idea pojawi się w innym wymiarze już za chwilę – w stacji IV. Stacja IV Dziwne to spotkanie z Matką. Dlaczego Matka stoi niżej? Czyżby tu odgrywała rola symbolika stopni masońskich? Matka stoi na pierwszym stopniu, a Pan Jezus na trzecim. Co tu jest zakodowane? A czym są te polówki jednej jakby całości? Brama? Łupinki nasiona, które pękło? Dlaczego koniec krzyża jest znowu pomiędzy dwoma częściami tej domniemanej bramy? To pytania otwarte. Przyjrzyjmy się jednak kolejno skrzydłom bramy. Symetrycznie maja przedstawione sceny, które dla przeciętnego wiernego, szczególnie dla takiego, który idzie z pielgrzymką i chce pobożnie odprawić Drogę Krzyżową, mogą wydawać się zupełnie „katolickie”. Ale katolickie one nie są. Lewe skrzydło: Dolna część (zdjęcie po lewej) ukazuje scenę w żłóbku – Św. Józef i Matka Boża nad żłobkiem, pod spodem data – 431. Jest to rok ogłoszenia dogmatu o Bożym Macierzyństwie Maryi. Wyżej (zdjęcie po prawej)– scena zwiastowania – anioł z wojowniczo podniesionymi do góry skrzydłami zwiastuje Pannie Maryi. Nie wiadomo dlaczego Ona (przerażona?) rozlewa wodę z dzbana. Chyba że ma tu zastosowanie symbolika rozlanej wody. Otóż rozlana woda potocznie jest symbolem szkody nie do naprawienia. A może to znowu cytat, którego musimy się domyśleć: Wszyscy umieramy, jesteśmy jak woda rozlana po ziemi, której nie da się już zebrać. To cytat z Pisma Świętego – 2 Sm 14,14. Ten werset ma jeszcze drugą część, która całkiem nie poprawia wymowy ogólnej sceny. Zacytujmy: Bóg jednak nie odbiera życia, ale obmyśla sposoby, jakby skazanego wygnańca sprowadzić z powrotem. Być może mason wyższego stopnia odczyta rozlany dzban w inny sposób, ja jednak, nie będąc wtajemniczoną, odczytuje go według wskazówek mistrza askenazyjskiego - sama staram się odnaleźć co tu jest zacytowane. A cytat z Pisma Świętego jest czytelny i tak dobrany, by wskazywał na błędy Maryi i na Jej przemijalność! Sprowadzona tu do roli skazanego wygnańca, jakby miała mieć daną szansę poprawienia się. I komu miałaby być dana ta szansa?! Pełnej łaski, bez grzechu poczętej!!!! W scenie zwiastowania występuje oczywiście anioł. Dziwny, jak już wspomniałam. Jego wygląd i postawa jest niezgodny ze wszystkimi przedstawieniami zwiastowania, które znamy od setek lat. Anioł Gabriel zwiastujący Maryi, ukazany czy to w postaci stojącej czy klęczącej przed Nią zawsze jest pełen szacunku, tu zaś jest raczej bardziej obwiniający, na co zdaje się wskazywać jego gest. W ręku zaś trzyma różę – dlaczego? Nie ma nic takiego w ikonografii chrześcijańskiej. Chyba że chodzi tu o masoński symbol róży. Róża bowiem odgrywa znaczną rolę w symbolice wolnomularstwa, ale głównie w stopniach wyższych, zwłaszcza tych nawiązujących do Różanego Krzyża i tradycji św. Być może chodzi tu o wyższy stopień anioła? Pod spodem data – A. D. 955. Do tej daty wrócimy za chwilę. Prawe skrzydło: Nie posiadam niestety w miarę czytelnego zdjęcia prawego skrzydła, więc muszę posłużyć się tylko opisem. Otóż w górnej części prawego skrzydła widnieje anioł z podobnie dziwacznie podniesionymi skrzydłami, jak ten ze sceny zwiastowania. Wydaje się, ze ten anioł podtrzymuje Maryję. Data umieszczona tam jest jednoznaczna – A. D. 1950 – rok ogłoszenia dogmatu o Wniebowzięciu NMP. I dolna partia - Matka Boża w koronie, stojąca na kuli ziemskiej, oplecionej przez węża. Nad głową ma aureolę z 12 gwiazd (oczywiście pięcioramiennych) Pod spodem data – A .D. 1854. Jest to rok ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu. Ciekawe jednak, że Matka Boża nie ma pod stopami węża, on spokojnie oplata swoim cielskiem kule ziemską! Wróćmy teraz do daty z górnej części lewego skrzydła, którą zostawiliśmy nierozstrzygniętą. Otóż należy przypomnieć, że Kościół ogłosił zaledwie cztery dogmaty Maryjne. W kolejności chronologicznej: I. O Bożym Macierzyństwie Maryi został ogłoszony na Synodzie w Efezie w 431 r. II. O Maryi zawsze Dziewicy na Synodzie Laterańskim w Rzymie w 649 r. Ogłosił go papież Marcin I. Ona poczęła bez nasienia, przez Ducha świętego... i bez naruszenia porodziła Go... i po Jego urodzeniu zachowała swe nienaruszone dziewictwo. III. O Niepokalanym Poczęciu Maryi w 1854 r. Ogłosił go papież Piusa IX. IV. O wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny w 1950 r. Ogłosił go papież Pius XII. Zacytowałam powyżej tylko jeden z dogmatów – o Maryi zawsze Dziewicy. Dlaczego? Bo on odgrywa tu kluczową rolę. Jeśli założylibyśmy, że jednak wszystkie nasze dotychczasowe rozważania to mogą być przesadzone, może jesteśmy przeczuleni, może jednak niesprawiedliwie oceniamy pracę twórcy, to tu mamy pełen dowód, że my się nie mylimy, że Golgota Beskidów jest zaplanowana jako urąganie Bogu i NMP. W stacji IV pojawiły się trzy daty, czwartej zbrakło. Powtarzam – są takie rzeczy, które można wytłumaczyć złym wykonaniem pomników, niedopatrzeniem artysty, nawet naszym przeczuleniem. Jednak tej stacji tak wytłumaczyć się nie da! Maryja jest kluczem, jest probierzem katolicyzmu. Kto urąga Matce Bożej nie jest katolikiem! Nie należy również i do odłączonych braci prawosławnych. Oni też szanują i kochają Maryję! Może być protestantem, może być masonem, może być ateistą, jakiegokolwiek innego wyznania, ale katolikiem nie jest. A Droga Krzyżowa, na której stacja spotkania z Matką jest powodem do ubliżania samej Królowej Niebios nie może być katolicką. Dlaczego na tej stacji zabrakło daty 649? Dlaczego pojawiła się mało czytelna dla przeciętnego wiernego data 955? Ta data niczym nie jest znamienna w historii powszechnej. Za to w historii Kościoła znana jest jako rok objęcia tronu papieskiego przez zaledwie 18-letniego Jana XII. Był to najgorszy chyba papież w dziejach papiestwa. Zapisał się w historii jako cudzołożnik, istnieje nawet legenda, która mówi, że zmarł w trakcie cudzołóstwa na udar mózgu. Zmarł młodo, miał zaledwie 27 lat. Był papieżem tzw. okresu pornokracji (okres ten przypada na drugą połowę X wieku i obejmuje prawie 60 lat. Zaczyna się od papieża Sergiusza III w 904 r. a kończy się wraz ze śmiercią papieża Jana XII w 963. W tym okresie silny wpływ na papiestwo miała rodzina Theophylacti, a szczególnie Teodora i jej córka Marozja.) Oto jak potraktowano NMP! W scenie zwiastowania zrównano Ją z grzesznicami, które „rozlewają wodę”, pod pozorem podawania ważnych dat, zamiast daty ogłoszenia dogmatu o Dziewictwie NMP wpleciono datę wyboru Jana XII, cudzołożnika, a żeby nie było wątpliwości nawet dla „profanów” – na kopułce, umieszczonej na zwieńczeniu lewej bramy, powieszono stułę (lub paliusz?). W jakim celu – wskazać na domniemaną rozpustę kapłanów (?) lub ukonkretniając przekaz odnoszący się do Jana XII? Ubliżono Maryi! Wraz z Nią sponiewierano samego Chrystusa Pana! A w Internecie pełno peanów na cześć Golgoty Beskidów. Czy nikt tego nie widzi? Co na to Stowarzyszenie Dzieci Serc, które podobno zajmuje się budową Golgoty? Co na to duchowni? Ubliżono Matce Bożej. Po raz kolejny sponiewierano Chrystusa Pana. Stacja V Zamiast Szymona Cyrenejczyka papież Jan Paweł II pomaga nieść krzyż Chrystusowi. Pomysł wydaje się piękny. I taki polski! Ale czy na pewno wszystko jest tak, jak się wydaje na pierwszy rzut oka? Dlaczego odebrano Jezusowi krzyż. Dlaczego Jezus po prostu się przygląda? Dlaczego papież niesie ten krzyż na odwrót? Czy ten orzeł jest polski? Co prawda ma on na piersi wizerunek Matki Częstochowskiej, ale orzeł polski, gdy się patrzy na niego z przodu, ma głowę zwróconą w prawą stronę. Ten zaś ma w odwrotną. I dlaczego wyciąga tak pazernie szpony w kierunku papieża? I czy to na pewno jest twarz papieża? Jedno jest pewne – głowa węża na sznurze opasującym ubranie Pana Jezusa jest na swoim miejscu. Stacja VI Dlaczego nazwa stacji jest tylko „Weronika”. Weronika sama w sobie jest bez sensu. Znamy nazwę inną: „Św. Weronika ociera twarz Panu Jezusowi”. Ma to inne brzmienie, Weronika nie jest centrum zdarzenia, jednak gdy nazwa stacji brzmi tylko „Weronika” – uwaga skupia się na nią, a nie na Jezusie. Dlaczego Pan Jezus przyklęka przed Weroniką? Powinno być na odwrót! Wszystkie tradycyjne ujęcia tej stacji pokazują Weronikę albo w pozycji przyklęknięcia, albo pochyloną w szacunku do Chrystusa. Dlaczego Weronika wyłania się ze ściany? Na tej ścianie jest mnóstwo postaci jakby nieżywych, jakby odbicia ciał. Co to za ściana? I dlaczego na tej ścianie stoi sowa? Co to za sowa? Czyżby to ta sama, która spogląda figlarnie ze swojego gniazdka na banknocie jednodolarowym? Tam jest bardzo maleńka, schowana, trzeba wiedzieć gdzie ją szukać, by ją zobaczyć i to za pomocą lupy! Dlaczego ta sowa siedzi na księgach? Co to za księgi? Tak się składa, że chrześcijaństwo jest religią osoby, a nie księgi. Dlaczego więc księgi? I dlaczego dwie? Tu może być kilka odpowiedzi – dwie to może Stary i Nowy Testament, a może symboliczna liczba dwa? Jak widać pytania, które się tu pojawiają są niebagatelne. Najbardziej niepokojąca jest tu sowa. Można poważnie zapytać – przed kim przyklęka Pan Jezus: przed Weroniką czy przed sową? Stacja VII Tu wszystko byłoby jasne, gdyby nie jeden fragment. Oto widzimy Chrystusa upadającego, a wokół Niego tablice symbolizujące dwunastu Apostołów. Symbole są czytelne. Co prawda jako symbol św. Jana użyto kielich z wężem, ale jest to symbol uznany w ikonografii (wąż jest symbolem trucizny zawartej w kielichu, który podano do wypicia św. Janowi i która mu nie zaszkodziła). Choć jak dobrze się przyjrzeć, jest tam jeszcze jeden wąż, pełza sobie spokojnie obok kielicha. Problem, jak wspomniałam wyżej, jest w trzynastym detalu. Jest to stela, na której w wielu językach napisano słowo „TY”. Odbycie sylwetki ludzkiej i mnóstwo dłoni każą nam się zastanowić o co tu chodzi. Co to za stela? Do kogo się odnosi przekaz i co on dotyczy. Słowo TY sugeruje, że odnosi się do każdego przechodnia. Cześć języków jest łatwo zrozumiała dla każdego: polski, francuski, niemiecki, angielski, rosyjski, grecki, arabski i takie, które można się domyśleć: hebrajski (???), prawdopodobnie chiński, inne jeszcze hieroglify, które nie udało mi się rozróżnić i jeden nieznany mi język. Jest jeszcze jeden zagadkowy napis – pod sama ręka Jezusa – są tam tylko dwa znaki hebrajskie – ?? (może pierwszy schowany jest pod dłonią Jezusa). Może jest to zapis w jidysz? O ile wiem w jidysz pisze się hebrajskimi literami, może brzmienie słowa jest inne. Oczywiście można zapytać: dlaczego jeśli raz podano w języku hebrajskim, drugi raz powtórzono w jidysz? Dlaczego tyle dłoni? Więc powtórzmy pytanie: co to za stela? Być może ogłasza jakieś dokonania (czyje?), może jest jakimś prawem lub nakazem. Wreszcie może to zwykła stela nagrobkowa? Czyja? Może dla ciebie, uczniu Chrystusa, kolejny apostole! Stacja VIII – jeszcze nie wykonana Stacja IX Ta stacja jest tak straszna, że trudno się zmusić ją oglądać lub pisać na jej temat. Tu cala złość piekła wylewa się na Jezusie! To nie są rzymscy żołnierze, którzy przymuszają Chrystusa Pana do drogi. To nie oni dźgają go i popychają. To same piekło. Nagie żebra, niesamowita złość na twarzy, która nie jest twarzą, a raczej czaszką z zarysowanymi rogami i… masoński fartuszek. Kto to jest, kto znęca się nad Chrystusem Panem? Jaka tu jest wizja twórcy? Chce podkreślić, że całe zło jest w masonerii? Albo po prostu przemyca symbol masoński? Albo jeszcze inaczej – chce pokazać, że masoneria triumfuje w swej złości nad samym Panem? Jedno trzeba przyznać twórcy – wykazał się wielkim talentem w opracowaniu tej pełnej nienawiści i triumfu twarzy. Stacja X – nie jest jeszcze gotowa Stacja XI Tu sama śmierć przybija Chrystusa Pana do krzyża. Dlaczego ubrana jest ona w płaszcz, który przechodzi w przepaskę Jezusa? Płaszcz to tak bogaty symbol, że trudno zrozumieć co miał na myśli twórca. Tu interesuje nas co może oznaczać nakrycie płaszczem śmierci samego Pana. W ikonografii chrześcijańskiej takie nakrycie wiąże się często z jakimś rodzajem opieki. Znane są obrazy Matki Bożej Cudownej Opieki, gdzie wierni schowani są pod Jej płaszcz. Znana jest też piękna legenda o św. Jadwidze Królowej, która swoim płaszczem nakryła zmarłego chłopca, co (wraz z jej żarliwą modlitwą) spowodowało że chłopiec ożył. Śmierć nakrywająca Jezusa swoim płaszczem jakby chciała zaznaczyć, że ona bierze Go pod swoją „opiekę”. Że On już nie ożyje. Przeciwnie do płaszcza św. Jadwigi, płaszcz śmierci jest jakby ostatecznym powiedzeniem – „zwyciężyłam”. Taka teza jest uprawomocniona przez formę płaszcza – wyraźnie widać na nim literę V – symbol zwycięstwa. Śmierć nie ma kosy. Przypomnijmy – kosa jest zwyczajnym atrybutem śmierci w ikonografii chrześcijańskiej. Śmierć ma w ręku młotek. Oczywiście młot jest narzędziem do przybijania. Ten tu przypomina młot drewniany, być może jest to nawiązanie do symbolu masońskiego młota, którym zabito mistrza Hirama. Dlaczego jednak gwóźdź, który śmierc wbija w rękę Chrystusa jest inny niż te, które wbite są obok? Jeśli te obok, to nasze grzechy, które sprowadziły śmierć do Jezusa, to taki sam powinien być ten, który jest aktualnie wbijany. Sprawa znowu jest niejasna. Co za symbolika? I dlaczego śmierć jest wykonawcą? Przecież wiemy, że Chrystus pokonał śmierć! Stacja XII – jeszcze nie wykonana Stacja XIII I znów jesteśmy zaskoczeni. Anioł o dziwnych skrzydłach, przypominających skrzydła skórzaste, stoi nad Matką Boską i trzyma nad jej głową koronę cierniową. Widać to taka korona przygotowana specjalnie dla Niej. Nie jest to wbrew pozorom ta, którą Pan Jezus miał na głowie, bo na wszystkich poprzednich pomnikach miał on zamiast korony cierniowej mnóstwo kołków wystających z głowy. Dlaczego nie miał znanej z ikonografii korony? Wizja artysty? Jakiś specjalny zamysł? Na pewno nie chodzi o niemożność wykonania odlewu. Oglądając poprzednie stacje przekonaliśmy się, że twórca potrafił ująć mnóstwo szczegółów niezależnie od wielkości postaci i wymagań materiału. Więc jest to korona cierniowa dla Matki. Czyżby twórca pomnika nie wiedział, że Maryja jest Królową nieba i ziemi? Dlaczego dwie stacje, gdzie jest Matka Boża w tak jawny sposób urągają Jej i całej teologii. W tej stacji mamy wyraźne zaprzeczenie dwóch podstawowych prawd katolickich: Maryja jako Królowa nieba i ziemi nie może być koronowana koroną cierniową. Nie może koronować jej żaden anioł, bo Ona jest jego Królową. Tak samo żaden anioł nie może nad Nią górować. Twórca pomnika mógłby oczywiście próbować się wytłumaczyć, mówiąc na przykład że to anioł pokazuje Bogu koronę jako symbol męki Jezusa. Tylko że – pamiętajmy – Jezus nie ma na innych stacji korony, tylko kołki. I druga prawda, która została zaprzeczona, prawda o Bóstwie Chrystusa. Bowiem anioł nie jest pośrednikiem między Chrystusem a Bogiem. Chrystus sam jest Bogiem i jednocześnie jedynym Pośrednikiem. Naszym Pośrednikiem. On pośrednika nie potrzebuje. Wreszcie pamiętajmy – cały świat pogrążył się w smutku, gdy na krzyżu umarł Pan. Aniołowie też. Świat zamarł w ciszy Wielkiej Soboty. Triumf jeszcze nie nastąpił, on nastąpi dopiero w Wielkanocny poranek. Dopiero wtedy Chrystus wyśle swoich aniołów by oznajmili Apostołom, że grób jest pusty. Stacja XIV Dochodzimy do stacji od której rozpoczęliśmy nasze refleksje. Pokażemy jej zdjęcie jeszcze raz, tylko w innym ujęciu. Wyraźnie tu widać i głowę węża, który pożera Jezusa i ułożony przed grobem kamień. Kamień nieociosany. Czyżby jeszcze jeden symbol masoński? Wszystkie źródła podają, że kamień nieociosany przedstawia ucznia, będącego surowym materiałem. Kto jest tu uczniem? I dlaczego znowu te dziwne anioły? Dlaczego jeden z nich trzyma palec na ustach (a może na nosie?) a drugi trzyma w pogotowiu trąbę? Trąba zabrzmi przy Paruzji, ale tu nie bardzo ma miejsce. Dziwna ta cala Droga Krzyżowa. Daleka nie tylko od tradycyjnej ikonografii, ale daleka od katolicyzmu. Nie tylko, że jest nasycona symboliką niechrześcijańską, ezoteryczną i masońską, ale jeszcze – co wykazaliśmy – obraża w niektórych pomnikach bezpośrednio Matkę Bożą i urąga Chrystusowi Panu. Zresztą można mniemać, że twórca nie chciał jej nadać charakteru katolickiego, nie uwzględnił bowiem w żadnej stacji miejsca na krzyż. Takiej drogi krzyżowej nie można erygować. Sprawę erygowania Drogi Krzyżowej obecnie reguluje motu proprio Pastorale Munus Pawła VI. A sprawę odpustów należnych za odprawienie tego nabożeństwa reguluje Konstytucja Apostolska ojca świętego Pawła VI Indulgentiarum doctrina z dnia 1 stycznia 1967. Przypomnijmy w skrócie: Do warunków ważnej erekcji potrzeba, aby Droga Krzyżowa obejmowała 14 stacji (krzyżyków). Do uzyskania odpustów konieczne jest by były krzyżyki – odpust przywiązany jest do krzyżyków, a nie do rzeźb lub obrazów. Krzyżyki zaś, pod sankcją nieważności Drogi Krzyżowej, musza być drewniane. Mogą być pomalowane lub pozłocone, lecz tak, by nie czyniły wrażenia, że są z metalu. W stacjach Golgoty Beskidów mamy do czynienia z zaniechaniem zaleceń Kościoła. Mało tego, jak bez trudu można się przekonać, mamy do czynienia z czymś dla nas nie do końca zrozumiałym, z czymś co wyrażone jest językiem masonów. Zacytujmy na koniec słowa znanego wolnomularza Karola Seriniego: Wartość symbolu dla wolnomularstwa polega na tym, że ono musi być przez braci nie tylko rozumowo poznane, lecz doznane, przeżyte. Bez tego będzie masoneria pustą lub niemądrą igraszką, powstałą na gruncie czczej formalistyki lub suchą, bezduszną teorią. Gdyby symbole straciły swą wartość życiową, winny być usunięte: na razie jednak wolnomularstwo całego świata wypowiada przez nie swą istotę i swe cele8 Jeśli tak, jeśli wiemy, że wykorzystano naszą dobrą wole i naiwność by językiem symboli przekazać coś, co katolickie nie jest, nie powinniśmy się zgadzać na to, by w sposób nawet bezwiedny, wierni oddawali cześć Baalowi. Prowadziłoby to do choć niezawinionego, ale prawdziwego bałwochwalstwa. Byłoby to z wielką szkodą dla dusz. Więc niech osoby odpowiedzialne za Golgotę Beskidów zatroszczą się o usunięcie rażących symboli masońskich i o całkowitą zmianę najbardziej rażących stacji – IV i XIII. Nie można oddawać cześć Bogu urągając Jego Matce! To zdjęcie zrobił nam przechodzący przypadkowo tamtędy, pochodzący z Radziechów abp. Pieronek, wielki orędownik zjednoczonej na wzór masoński Europy. Numer domu rodzinnego abp. Pieronka, to: 666. Za: | Autor: Przy tekście pracowali także: Anna Winkler (redaktor) Anna Winkler (fotoedytor) BY-SA Co naprawdę wiemy o masonerii?Wolnomularzy zaciekle zwalczali między innymi faszyści, komuniści i… Kościół katolicki. Dla wielu byli (a może nawet są nadal?) wrogami publicznymi numer jeden. Ale co naprawdę o nich wiemy? O tym, skąd wzięła się masoneria i kto do niej należał, opowiada Norman roku 1717, w dniu św. Jana Chrzciciela, przedstawiciele czterech istniejących w tym czasie w Londynie lóż masońskich spotkali się w piwiarni Goose and Gridiron, aby utworzyć „Wielką Macierzystą Lożę Świata” oraz wybrać jej pierwszego wielkiego mistrza. Wprawdzie nie zachował się protokół z tego spotkania, ale historycy wolnomularstwa nie kwestionują ani faktu, że się odbyło, ani też tego, że odtąd londyńska Wielka Loża stała się ośrodkiem międzynarodowego wzięli się masoni?Wcześniejsze dzieje masonerii są owiane mrokiem. Historia bulli papieskiej z XIII wieku, która rzekomo potwierdzała ustanowienie stowarzyszenia budowniczych kościołów, jest czystą fikcją. Hipotezy o powiązaniach ze średniowiecznymi commecines lub Steinmetzen, a tym bardziej z podziemnym stowarzyszeniem byłych templariuszy, nigdy nie doczekały się żadnego potwierdzenia. W raporcie z 1723 roku znalazła się następująca rymowanka:Jeśli tylko historia starą bajką nie jest, Z wieży Babel masoni wywodzą swe dzieje. publiczna Zwłaszcza ceremonia inicjacji owiana była godne zaufania źródła wskazują na siedemnastowieczną Szkocję oraz na kontakty z Anglią nawiązane w okresie wojny domowej. Elias Ashmole (1617-1692), antykwariusz, astrolog i założyciel muzeum w Oksfordzie, odnotował w swoim pamiętniku dzień własnej inicjacji:16 paźdz. roku 1646, godzina po południu. Zostałem masonem w Warrington w hrabstwie Lancashire, wraz z pułk. Henrym Mainwaringiem z Cheshire. Nazwiska tych członków loży, którzy byli wtedy obecni: pan Rich.[ard] Penket, opiekun; pan James Collier, pan Rich.[ard] Sankey, Henry Littler, John Ellam, Richard Ellam i Hugh pielęgnuje się atmosferę tajemnicy, jaka otacza masonerię. Budzi ona sympatię u życzliwych i zraża przeciwników. Tym, którzy nie dostąpili inicjacji, pozostaje tylko domyślać się znaczenia rytuałów, hierarchii, pseudoorientalnego żargonu, znaków i symboli oraz celów. Cyrkiel i kątownik, fartuch i rękawice, okrąg narysowany na podłodze – wszystko to z pewnością ma podsycać wiarę w rzekome pochodzenie ruchu wolnomularzy od średniowiecznych gildii. Ale największe kontrowersje wywołuje domniemana przysięga zachowania tajemnicy. Tajemnica… i sieć kontaktówZgodnie z jednym z doniesień, kandydata na masona, któremu uprzednio zawiązywano oczy, pytano: „W kim pokładasz ufność?”, na co odpowiadał: „W Bogu”. „Dokąd zmierzasz?”, na co odpowiadał: „z Zachodu na Wschód, ku Światłości”. Następnie żądano od niego, aby przysiągł na Biblię, że nie zdradzi tajemnic stowarzyszenia „nawet gdyby mi chciano poderżnąć gardło, gdyby mi wyrywano język, i gdyby moje ciało miano pogrzebać w ostrym morskim piasku”.Masoneria zawsze była stowarzyszeniem działającym na zasadzie wzajemnych korzyści, mimo że owe korzyści nigdy nie zostały zdefiniowane. Jej wrogowie często utrzymywali, że jest antyfeministyczna, ponieważ nie przyjmuje kobiet, oraz antyspołeczna i antychrześcijańska, ponieważ wszyscy jej członkowie podobno pomagają sobie nawzajem, wykorzystując kontakty polityczne, handlowe i społeczne na niekorzyść zawsze podkreślali swój sprzeciw wobec ateizmu, tolerancję religijną neutralność w sprawach polityki i zaangażowanie w działalność dobroczynną. W XVIII wieku masoneria ogromnie się rozrosła. Znajdowała członków wśród najwyższych warstw brytyjskiej arystokracji i stała się trwałym filarem monarchii. W 1725 roku emigranci ze Szkocji założyli lożę w Paryżu; potem loże masońskie zaczęto zakładać we wszystkich krajach kontynentu europejskiego. Powstały w Pradze (1726), w Warszawie (1775), a nawet w Sankt czasu wojen napoleońskich ich sieć była już tak rozległa, że krążyły opowieści, jak to oficerowie wrogich armii ścierających się pod Borodino czy Waterloo wymieniali tajne znaki rozpoznawcze i wstrzymywali ogień. W krajach katolickich masoneria przyjęła orientację antyklerykalną i odegrała istotną rolę w radykalnym ruchu oświecenia. Jej członkowie byli często deistami, filozofami, krytykami Kościoła i przykład w Austrii, gdzie nie zostały opublikowane bulle papieskie potępiające masonerię, wolnomularze odgrywali bardzo czynną rolę propagatorów nauk humanistycznych – aż do likwidacji loży w 1795 roku. We Francji masoni przyczynili się do rozbudzenia przedrewolucyjnych fermentów. W XIX wieku, a także później, mieli silne powiązania z ideą masoneriiReakcja Kościoła katolickiego była jednoznaczna. Papiestwo uznało masonerię za zło. W okresie między wydaniem bulli In eminenti (1738) i bulli Ab apostolici (1890) papieże przy sześciu różnych okazjach potępili ją jako stowarzyszenie konspiracyjne, złe i wywrotowe. Lojalni katolicy nie mogli zostawać masonami, których w ultrakatolickich kręgach często stawiano na równi z takimi wrogami publicznymi, jak jakobini, karbonariusze czy Rowe/domena publiczna Wśród masonów nie brakowało światowych przywódców. Do jednej z lóż należał także prezydent USA Harry Truman (na zdjęciu w stroju masońskim).Reżimy totalitarne XX wieku okazywały im jeszcze większą wrogość. Do obozów koncentracyjnych wysyłali wolnomularzy zarówno faszyści, jak i komuniści. W wielu częściach Europy masoni mogli na nowo podjąć działalność dopiero po upadku faszyzmu lub – w przypadku Wschodu – po rozpadzie bloku sowieckiego. Kontrowersje na temat roli masonerii trwają wymownym dokumentem wolnomularstwa jest jednak lista członków; mówi się, że znaleźli się na niej: cesarz Austrii Franciszek I, król Prus Fryderyk II, król Szwecji Gustaw IV, król Polski Stanisław August Poniatowski, car Rosji Paweł I, Wren, Swift, Wolter, Monteskiusz, Gibbon, Goethe, Burns, Wilkes, Burke; Haydn, Mozart, Guillotin i Marat; generałowie Lafayette, Kutuzow, Suworow i Wellington, marszałkowie MacDonald i Poniatowski; Talleyrand, Canning, Scott, Trollope, 0’Connell, Puszkin, Liszt, Mazzini, Garibaldi i Kossuth. [Masonami byli też podobno] król Belgów Leopold I, cesarz niemiecki Wilhelm I; Eiffel, Tirpitz, Scharnhorst, Masaryk, Kiereński, Stresemann i Churchill; oraz – z wyjątkiem jednego – wszyscy królowie brytyjscy od Jerzego IV do Jerzego VI. Co dowodzi, że największe z międzynarodowych tajnych stowarzyszeń nie było absolutnie tekst ukazał się pierwotnie w ramach monumentalnej pracy profesora Normana Daviesa: Europa. Rozprawa historyka z historią (w przekładzie Elżbiety Tabakowskiej, Znak 2010).Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej, w celu wprowadzenia częstszego podziału najlepsze książki Normana Daviesa:Norman DaviesNa krańce świata. Podróż historyka przez historięNajciekawsza podróż to podróż przez historię. Azerbejdżan, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuala Lumpur, Singapur, Mauritius, Tasmania, Nowa Zelandia, Teksas, Nowy Jork, Madera i Frankfurt. Co łączy te wszystkie miejsca? Oczywiście podróż. I to nie byle jaka, ale dookoła świata. Nie byle jaki jest też podróżnik – wybitny historyk i pisarz Norman Davies. Na globie oglądanym przez Normana Daviesa znajdują się kontynenty fascynujących historii. Na kartach książki poznajemy urzędniczkę paszportową z Azerbejdżanu i teksańskich ranczerów; dzieje pirackiego wybrzeża, dziś jednego z najbogatszych …SklepFormatZwykła cenaCena dla naszych zł idź do sklepu » Liczba wyświetleń: 718Z powodu tajemniczej działalności wolnomularstwa na przestrzeni dziejów pojawia się ponad dwieście papieskich wystąpień potępiających wolnomularstwo. Pierwszy poważny i formalny atak, a raczej kontratak w stronę wolnomularstwa rozpoczyna papież Klemens XII w opublikowanej przez siebie bulli “In eminenti” 28 kwietnia 1738 r. Warto zaznaczyć, że nie jest to pierwsze potępienie masonerii jakie nastąpiło, lecz pierwsze papieskie, ponieważ już w roku 1735 władze miejskie Amsterdamu zabraniały lożom na jakąkolwiek działalność (pierwsze cywilne wystąpienie przeciwko organizacji). Podobnie rzecz miała się w tym czasie w Paryżu, Brnie i Genewie. Bulla “In eminenti” zwana również Konstytucją Pontyfikalną, zawierała takie słowa:“Postanawiamy i dekretujemy potępić i zakazać takich towarzystw, zgromadzeń, zjednoczeń, zjazdów, konwencji lub zebrań, które w swej nazwie bądź zawierają termin “wolnomularski”, bądź znane są pod jakąś inną nazwą” [1].Pierwsza bulla zakazywała wstępowania do jakichkolwiek zrzeszeń tego rodzaju, wliczając w to także utrzymywanie stosunków z wolnomularzami. Karą za złamanie tych oraz wszystkich innych nakazów papieskich jest nieco ostrzej wystosowany fragment bulli: “Zabraniamy surowo w imię świętego posłuszeństwa wszystkim wiernym w Chrystusie i każdemu z nich, jakiegokolwiek bądź stanu, powołania, pozycji, zakonu, stanowiska, godności i znaczenia, osobom świeckim, jak zakonnym – których należy nawet specjalnie wyszczególnić – pod jakimkolwiek pretekstem i dla jakiejkolwiek przyczyny mogliby się na to ważyć, zamierzali to uczynić – zakładać, propagować alby podtrzymywać wyżej wymienione związki wolnomularskie, przyjmować je u siebie albo dawać im pomieszczenie gdzie indziej, zapisywać się do nich, brać udział w ich zebraniach, dostarczać im czegokolwiek bądź, okazywać im pomoc, radę lub życzliwość, otwarcie lub potajemnie, wprost lub ubocznie, samemu albo za pośrednictwem innej osoby, w jakikolwiek bądź sposób, jak również zachęcać innych, nakłaniać ich i namawiać do wejścia do tego rodzaju towarzystw, do brania udziału w ich zebraniach, do udzielania im pomocy i popierania ich w czemkolwiekbądź, a to pod karą ekskomuniki na nieposłusznych z samej istoty faktu i bez osobnego postanowienia, z te, że nikt nie może być z niej rozgrzeszonym przez nikogo innego, prócz Nas albo biskupów rzymskich wówczas istniejących, o ile nie chodziłoby o udzielenie rozgrzeszenia w godzinę śmierci” [2].Ostra krytyka papieża jawi się zatem jako całkowity zakaz jakiejkolwiek styczności nie tylko z wolnomularzami, ale również z innymi tego typu stowarzyszeniami, które miały destabilizujący wpływ na ówczesne poglądy społeczeństwa. Można powiedzieć, że odgrywali już wtedy rolę reformatorów ówczesnego ludzkiego postrzegania, które (idąc w ślady dogmatów różokrzyżowców) uważali za mocno zacofane i zamknięte w niewielkiej, materialnej przestrzeni. Tak mocne i wyraźnie stargetowane słowa ukazały się zaledwie 21 lat po oficjalnym powstaniu masonerii spekulatywnej (1717 r.), co jest niejako dowodem na wyjątkowo skuteczną działalność tego związku, którego liczba lóż wraz z członkami do nich należących po 1717 r. zaskakująco wzrosła. Wydaje się jednak, że oprócz samej podziemnej działalności masonów musiało zaistnieć coś jeszcze, coś, co spowodowało, że ówczesny papież musiał dopilnować własnoręcznie tej niebezpiecznej ekspansji przeklętych braci. Klemens XII mając na uwadze możliwości członków lóż, obawiał się zapewne nie bez przyczyny, że masoni będą chcieli wtargnąć również do Watykanu, co w historii wolnomularstwa miało miejsce niejednokrotnie, szczególnie jeśli weźmiemy działania włoskiej loży P2 w latach 1970. Dlatego też głosił z nieugiętą zapalczywością:“Zalecamy, aby biskupi, prałaci i inni ordynariusze, posłani we wszystkie strony jako inkwizytorzy nikczemnej herezji, dokonywali inkwizycji tych wszystkich, którzy dopuszczą się przestępstwa, bez względu na stan, tytuł, kondycję, przynależność, godność czy pochodzenie, i aby tłumili i karali ich takimi samymi karami, jakie wymierza się podejrzanym o herezję. Pozostawiamy przy tym prawo wolnego wyboru co do sposobu prowadzenia śledztwa i przesłuchiwania wspomnianych przestępców, więzienia ich i należnego karania, o ile to konieczne, także z pomocą władzy świeckiej”.Widzimy zatem, że bycie masonem w tamtym okresie czasu było tym samym, co bycie wcielonym diabłem, siejącym zamęt w ludzkich umysłach, sprowadzając ludzi jedynie na ścieżkę nieprawości i zgubnych czynów, oddalając tym samym od papież był człowiekiem wielce schorowanym i osłabionym, ale mimo wszystko jego umysł zachowywał świeżość. W tak ciężkim stanie Klemens XII miał jasno sprecyzowane powody, które zagrażały nie tylko monarchom, ale i jemu samemu. W tym czasie zarówno niektórzy z monarchów, jak i sam papież zawierali porozumienia, rozumiejąc coraz dalej posuwającą się władzę synów wdowy. Z pewnością krzywił się słysząc, że wśród masonów panuje zwyczaj, a nawet nakaz, pełnej otwartości na wszelkie religie i wyznania. Loża była punktem współistnienia wielu religii, które będąc ze sobą w bliskim kontakcie, były narażone na utratę swoich religijnych priorytetów. Kiedy w danej przestrzeni przebywa wielu wyznawców różnych religii, którzy się ze sobą nie konfrontują, zaczyna panować atmosfera wspólnoty dla jednego, ściśle nieokreślonego Boga. Boga wspólnego dla wszystkich religii. Dobrze utrwalany ekumenizm odnosi skutki i, mimo że każdy wyznawca swojej religii nie traci do niej dystansu, to poprzez wspólne odnoszenie się do Wielkiego Budowniczego wraz z innymi wyznawcami, zaczyna postrzegać wszystkie religie jako rzeki pochodzące z jednego źródła – Wielkiego Architekta obawą papieża była sama forma tajemniczości osnuta wokół bractwa. Wszak sama głowa Kościoła uznała, że tajne doktryny mogą zaszkodzić całej wierze chrześcijańskiej. Klemens uznał masonerię za siedlisko samego Szatana, spiskującego i podjudzającego ludzi do sprzeciwiania się klerowi. Papieża niepokoiły również nietypowe inicjacje oraz przysięgi składane na Biblię lub inne święte księgi. Wielu badaczy zastanawiało się czy papież zdawał sobie sprawę z głębokich alegorii i czysto symbolicznych “przedstawień” wewnątrz lóż. Weźmy na przykład kary wymierzone na masonów, którzy dopuściliby się ujawnienia sekretów, bądź zdrady bractwa. Mowa tu o wyrywaniu języka, spaleniu ciała na popiół, przebicie serca ostrym sztyletem, rozrzucenie wnętrzności itd. Nawet jeśli głowa kościoła zdawała sobie sprawę z czysto symbolicznego przesłania tych rytuałów, to mogła przecież wykorzystać to jako silny argument traktujący masonerię, jako ściśle hermetyczną sektę, która posunie się nawet do najstraszliwszych czynów w obronę własnych ciekawe, czas wydania bulli jest okresem, w którym masoneria, mimo wszystko, rozwijała się, będąc podporządkowana konstytucjom Andersona, które przecież swoją treścią dawały do zrozumienia, aby nie atakować Kościoła i państwa, do którego mieli się raczej przywiązać i przestrzegać wszystkich obowiązujących tam praw (włączając w to wierność władzy konstytucyjnej i Bogu), łącznie z obowiązującym w danym kraju językiem, jeśli zajdzie taka potrzeba. Nie zapominajmy, że masoni na terenie danego kraju mieli wtopić się w tłum i dostosować się do nowego środowiska tak, aby żyć z nim w symbiozie 3″>[3].Bulla, mimo że poważnie zahamowała działalność zakonu masońskiego, nie zdołała jej zdyskredytować i obalić. Synowie wdowy stali się baczniejsi na każdy swój kolejny ruch. Można powiedzieć, że było to raczej upomnienie ze strony papieża, które z czasem przybrało formę poważnych nagan. Powyższa bulla jako wyraz głębokiego zaniepokojenia Kościoła nie była respektowana we wszystkich krajach katolickich – tyczy się to również biskupów. Jako ciekawe posunięcie ze strony kleru warto wspomnieć o edykcie sekretarza stanu Firrao (Włochy), który 14 stycznia 1739 r. zabronił wszystkim wiernym brania udziału w masońskich zebraniach pod groźbą utraty życia i konfiskaty majątku [4]! W roku 1751, dnia 18 maja papież Benedykt XIV wydaje kolejną bullę, “Providas Romanorum Pontificum”. W tej bulli papież ponawia poprzednią klątwę i, co więcej, wzywa duchowieństwo oraz wiernych do zaostrzenia swojej czujności przed mrocznymi dogmatami. Przedstawia jednocześnie powody, z których wynika, że masoneria jest warta jedynie potępienia. Benedykt XIV potępia zatem za tajność, za przysięgę, za szerzenie indyferentyzmy (całkowita wolność co do wyznania), za pozostawanie w opozycji względem Kościoła i Państwa, i za niemoralność [5]. Potępiał również fakt zrównywania katolicyzmu z innymi religiami. Głównymi motywami potępienia masonerii przez Benedykta XIV są wymienione poniżej punkty:– do tych związków “wszystkiej religii i sekt ludzie przypuszczani bywają”;– “ścisły i niedocieczony sekret” związków wolnomularskich;– konieczność składania przez wstępujących przysięgi “zachowania najściślejszego sekretu nawet wobec władz państwowych i kościelnych”;– sprzeciwianie się prawu cywilnemu, które zakazuje i znosi wszelkie stowarzyszenia zakładane bez pozwolenia kompetentnej władzy;– istniejący “de facto”, w wielu krajach chrześcijańskich zakaz działania związków wolnomularskich;– przekonanie “wśród osób rozważnych i uczciwych”, że przynależenie do stowarzyszeń wolnomularskich jest “dowodem przewrotności” [6].Podobnie jak przy wydawaniu wcześniejszej bulli, tak i ta została wystosowana z pewnym brakiem wiedzy na temat masonerii – o czym świadczy fakt zwrócenia się Stolicy Apostolskiej w roku 1756 do Wielkich Inkwizytorów Portugalii i Hiszpanii w celu badania nad prawdziwą istotą wolnomularstwa [7]. Następnie ukazują się dokumenty Klemensa XIII, a są to: “A quo die” (14 września 1758 r.), “Ut Primum” (3 września 1759 r.) oraz “Christianae Republicae salus” wydana 25 grudnia 1766 r. przez Klemensa XIII. Weźmy za przykład dokument z 1766 r., w którym to papież potępia masonerię min. za utrzymywanie swojej ideologii opartej na mitach, która rzekomo podsyca bezbożność, a z którą Kościół tak zaciekle walczy. Po dziewięciu latach Pius VI wydaje bullę “Inscrutabile” 24 grudnia 1775 r. Upomina w niej ludzi, którzy ogarnięci rządzą unowocześnienia atakują fundamenty racjonalnego postrzegania natury, które chcą ostatecznie zniszczyć, a na ich gruncie zbudować nowy dogmat. Dotyczy to również ludzi, którzy ukrywają swe intencje pod różnoraką symboliką kusząc w ten sposób osoby słabe, aby wzbudzić w nich wątpliwość [8]. 13 września 1821 r. ukazuje się ciekawa encyklika: “Ecclesiam A Jesu Christo Servatore Nostro”, wydana przez papieża Piusa VII – który stanowczo zakazał studiowania pism masońskich, jednocześnie nawoływał do ludzi aby przekazywali wszelkie informacje na temat wolnomularzy oraz ich działalności w razie posiadania takowych – pod groźbą ekskomuniki. Ważnym dokumentem napisanym nieco wcześniej jest również bulla z 13 sierpnia 1813 r. List apostolski szczególnie uciskał Karbonarjuszy (tzw. “węglarzy” – odłam masonerii), tępiąc ich nawoływanie do bezwyznaniowości, indyferentyzmu oraz zastępowanie sakramentów świętych swoimi sakramentami. Za sprawą tego listu car Aleksander I wybił sobie z głowy wszelkie sympatie, co do masonerii i sanmartynizmu [9].W bulli natomiast czytamy:“Nikomu nie tajno, co za mnóstwo ludzi złośliwych spiknęło się w czasach tych najzawilszych naprzeciw Bogu i Jego Pomazańcowi, którzy do tego szczególniej zmierzają celu, ażeby pod płaszczem Filozofii przez czcze omamienie uwiodłszy wiernych i od nauki Kościoła ich oderwawszy, sam Kościół, choć naderemnem usiłowaniem, osłabili i obalili. Co ażeby ten łacniej osiągnęli, natworzyli zgromadzeń tajnych i sekt ukrytych, za których pomocą spodziewali się łatwiej pociągnąć wielu do swych towarzystw spiskowych i zbrodniczych” [10].Kolejna bulla to “Ubi Primum” wydana przez Leona XII 5 maja 1824 r., w której głosi, że indyferentyzm jest czymś całkowicie nie do przyjęcia [11]. Rok później 13 marca ten sam papież ogłasza kolejną bullę “Quo Graviora”, która zestawia wcześniej wspomniane wypowiedzi o wolnomularstwie oraz podobnych stowarzyszeniach, zwracając po raz kolejny uwagę na to, aby możliwie jak najbardziej ludzie wystrzegali się wszelkich pism masońskich oraz przysięg do owego stowarzyszenia zobowiązujących. Dokument przedstawia również, iż masoni oraz im podobne stowarzyszenia “(…) Otwarcie chełpią się swym materializmem oraz swymi kodeksami i statutami, w których wyłożone zostały ich plany i zamiary obalenia prawowitych głów państwa i totalnej destrukcji kościoła” [12]. Owa bulla nakładała swoje treści również na związki uniwersyteckie, którym nie obce były tajne stowarzyszenia. Co więcej, polecenie papieża zapraszało naród do donoszenia w razie jakichkolwiek spostrzeżeń działalności niepożądanej. 24 maja (niektóre źródła podają, że było to 21 maja) 1829 r. ukazuje się “Traditi Humilitate” napisane przez Piusa VIII, które jest skierowane do duchowieństwa na całym świecie. Cel duchowieństwa jest jeden: zniszczenie tajnych towarzystw sprawiających kościołowi kłopoty i wywołujących niepotrzebne rebelie 13″>[13]. 15 sierpnia 1832 r. Grzegorz XVI wydaje swoją encyklikę “Mirari vos”, w której wskazuje na masonerię, jako na główny czynnik wszelkich klęsk i niepowodzeń ludzkości oraz jako na “niezgłębioną przepaść zepsucia” [14]. Warto przyjrzeć się allokucji Piusa IX (największego bojownika XIX w., który budził wręcz postrach pośród władz świeckich) z 25 września 1865 r., a właściwie jej wstępowi:“Wśród rozliczonych knowań i intryg, którymi nieprzyjaciele chrześcijańskiej wiary śmieli zaczepić kościół Boży, używając daremnych wysileń, by go zniszczyć i poniżyć, nie należy pomijać, Wielebni Bracia, owego zgubnego stowarzyszenia masońskiego zwykle zwanego, które początkowo po kryjówkach i ciemnościach zawiązane, później na zgubę powszechną religii i ludzkiego społeczeństwa na jaw się ukazało. Te knowania i intrygi, skoro tylko poprzednicy Nasi Rzymscy Biskupi wykryli, pomni pasterskich swoich obowiązków, osądzili niebawem za rzecz słuszną, by sektę tę, zionącą zgorszeniem, wzniecającą rozliczne niegodziwości przeciwko sprawie świętej i publicznej, powagą swą powstrzymać, a oraz wyrokiem potępienia jako strzałą ugodzić i zniszczyć. Wszelako owe zabiegi Stolicy św. nie zostały uwieńczone tym pomyślnym skutkiem, jakiego spodziewać się było można. Nie tylko bowiem masońska owa, o której mówimy, sekta, nie została uśmierzona i powstrzymana, ale nawet tak się rozszerzyła, iż w tych bardzo trudnych czasach wszędzie intryguje bezkarnie i śmiało podnosi głowę” [15].Wydaje się, iż masoneria niekiedy w pewien sposób korzystała na swojej niesławie. Im bardziej byli potępiani i oskarżani o tajność oraz haniebne czyny, tym bardziej ludzi to w pewnym stopniu interesowało, a co ważniejsze, przyciągało. Był to zapewne jeden z bardzo wielu problemów, z jakimi kościół musiał sobie radzić podczas walki z religijną organizacją, która za nic miała wydawane na nich klątwy. Masoni po prostu nie wierzyli w moc listopada 1846 r. masonerię krytykuje Pius IX, wielokrotnie wskazywany i oskarżany przez tajne stowarzyszenia jako członek jednej z lóż. Nowy papież zwołał także pierwszy sobór watykański, który został zainaugurowany 8 grudnia 1869 r., a na który wówczas masoneria postanowiła wystosować kontratak w postaci anty-soboru, przechodzącego różnorakie problemy organizacyjne (sobór watykański również został wstrzymany na czas nieokreślony w dniu 20 grudnia). Nie zważając na problemy spotkania odbyły się, a wnioski końcowe zawarto w czterech punktach:1. Wolność wyznania i swobodny dobór sposobów jej Całkowity rozdział Kościoła od Potrzeba moralności niezależnej od wierzeń Zawiązanie międzynarodowego stowarzyszenia, dbającego o gospodarczy dobrobyt i morale narodu [16].Donosy reporterskie (w których prawdziwość można powątpiewać) na temat soboru masońskiego zadowalały papieża, gdyż spotkanie bractwa zostało przedstawione w nich jako nieudolna próba rozłamu miedzy kościołem a państwem, jak również przedsięwzięcia zmierzające do uzyskania pełnego ekumenizmu połączonego z egalitaryzmem, co nie mieściło się w głowie kościoła w ówczesnym czasie. Wzniosłe cele synów wdowy spotkały się z grubym murem nienawiści i pełnego wrogości spojrzenia, jednak podobnie jak to miało miejsce w przeszłości, tak i teraz bracia pogonieni przez policję zapadli się pod ziemię. Pojawia się też zasadnicze pytanie czy papież widział różnicę między ateizmem a antyklerykalizmem? Nazywając braci ateistami popełniał po prostu błąd, a tym samym podjudzał cały kler przeciwko braciom, którzy przecież chlubili się w odnoszeniu do Wielkiego Architekta Piusa IX jawi się także w formie dokumentu pod nazwą “Qui pluribus”. Następnie wydaje “Qui quantique” 20 kwietnia 1849 r. Ważniejszymi dokumentami Piusa IX są oczywiście bulla “Multiplices Inter” wydana 25 września 1865 r. oraz encyklika “Etsi multa luctuosa” z 21 listopada 1873. Natomiast bulla z 1865 r. przedstawia następującą treść:“Niegodziwa i zgubna ta sekta jest fatalną zarówno dla zbawienia dusz, jak i dla społeczeństwa spokoju… pała żarzącą nienawiścią do religii Chrystusowej i do prawowitej władzy, a zdąża do jednej tylko myśli jako do celu, by zniszczyć wszystkie prawa Boskie i ludzkie” [17]. Dokument był adresowany do pospolitego ludu, ale również do monarchów wielu z grubszych i bardziej wyczerpujących publikacji papieskich jest encyklika “Humanum genus” opublikowana 20 kwietnia 1884 r. przez papieża Leona XIII; wybranego zaledwie po 36 godzinach od śmierci swojego poprzednika. W owym dokumencie papież przedstawił w sposób dość klarowny zasady i dążności masonerii, zaznaczając, że jest to sekta, która mimo licznych bulli wydawanych przez półtora wieku zwiększyła swą objętość znacząco. Papież wygłasza, że masoni jak najbardziej ingerują w edukację, życie społeczne, a w tym wychowanie publiczne oraz wiarę katolicką, podburzając każdą z tych dziedzin [18]. Jednocześnie dzięki nieustannej pracy Leona XIII katolickie “wpływy” poszerzają się w kierunku sfer, które nie powinny być tknięte przez prawo kościelne. Piłeczka została odbita, a kościół sam zaczął ingerować w bankowość oraz wszelkie sfery związane z inwestycjami i ubezpieczeniami; w samych Włoszech kościół obecny był w następujących instytujach: Banco di Roma, Banco Ambrosiano, Banche cattoliche del Veneto oraz Kasy chłopskie [19].To co dostrzegał papież, to głęboko propagowany naturalizm, który sprowadza działania człowieka do negacji Boga. Zdawał sobie sprawę, że loża była idealnym siedliskiem panteizmu i materializmu, jednak niesłusznie oskarżał członków o ateizm, gdyż w przeważającej ilości obrządków wymagana jest wiara w Boga – ściśle niezdefiniowanego, często nazywanego po prostu “Najwyższą Istotą”. Warto zaznaczyć jednak, że w 1878 r. Wielki Wschód Francji wymazał z treści swojej konstytucji artykuły odnoszące się do Boga, za co inne loże z Anglii, zdecydowały się na krytykę takiego zachowania, bowiem oznaczało to możliwość odrzucenia wiary nawet w tzw. masońskiego Wielkiego Budowniczego Świata, co było niezgodne z konstytucjami Andersona. Encyklika z roku 1884 była szczególnie ostra i koncentrowała się na zdemaskowaniu nie tylko masonerii, ale również innych tajnych stowarzyszeń, stąd wiele w nim nawoływań aby zdjąć tajemniczą maskę masonerii i, aby ich działania ujrzały światło dzienne, nie godząc przy tym w kościół katolicki. Dnia 22 grudnia 1887 r. Leon XIII wysyła swój list do biskupów Bawarii, 5 maja 1888 r. pojawia się alokucja do pielgrzymów z Meksyku, 20 kwietnia 1890 r. pojawia się alokucja do obywateli włoskich, 15 października 1890 r. ogłasza swoją encyklikę w kierunku biskupów włoskich, 8 grudnia 1892 r. pisze list do episkopatu Italii, 25 marca 1902 r. ogłasza kolejną encyklikę – jak widzimy, lufy armat watykańskich były rozgrzane do 1906 r. z dniem 11 luty oraz encyklika “Vehementer Nos” Piusa X, który tak jak jego poprzednicy, określał masonerię jako podłą sektę. To za jego pontyfikatu ministrem edukacji we Włoszech był mason Coppin, który swoją ustawą rozporządził, aby religia w szkołach została zlikwidowana i poddana woli rodziców. Innymi słowy zamiast religii pojawiło się w szkołach wychowanie obywatelskie [20]. Po raz kolejny masoni doświadczają ataku jako na bezbożnych sekciarzy, którzy starają się wymazać wszystko, co katolickie i zgodne z duchem wiary chrześcijańskiej. Później w roku 1911 napomina, iż owa organizacja rozpoczęła przeciw kościołowi wszystko to, co negatywne, doprowadzając do tego, że nawet w samym Watykanie znaleźli się ludzie, którzy zostali włączeni do wolnomularstwa. Takie działanie ze strony kościoła ożywiło nieco stosunek masonerii względem niego do tego stopnia, że masoneria kontratakowała głosząc na dużą skalę, iż poszczególni papieże byli zamieszani w loże wolnomularskie min. Benedykt XIV i Pius IX, podając przy tym rzekomo odpowiednie przybierał również inne formy, znacznie bardziej skryte. Chodziło jak zawsze o podburzanie wiary i wpływanie na najistotniejsze elementy życia społecznego, politycznego i religijnego na świecie. Pisma wydawane przez papieży były rozpowszechniane na całym świecie za pomocą prasy, jednak bardzo często tekst prasowy na temat wydanej encykliki różnił się znacząco od pierwotnego dokumentu. W czasach kiedy Leon XII wydawał kolejne encykliki, gazeta “Times” w pewnym momencie ogłosiła, że masoneria miała być niewinnym stowarzyszeniem. W tamtym okresie masonerie próbowała przecisnąć swoje poglądy również poprzez teatry i szkoły. Wracając do nawoływań głowy kościoła, zauważalny jest fakt, że ludzie nie przejmowali się tak bardzo tajnymi stowarzyszeniami, mimo że gdzieniegdzie pojawiały się przesłanki, co do ich niewątpliwie negatywnej działalności. Weźmy za przykład Leona XIII, który na wiele sposobów próbował przemówić ludziom jak wygląda tajna sekta, z czym wiąże się uczestnictwo oraz w jaki sposób owe sekty stoją za rozlewami krwi na całym świecie i zaznaczał, że na świecie tajne stowarzyszenia są niedopuszczalne z racji samej wrogości wobec Kościołowi. Radzi również duchowieństwu, braciom i biskupom, jak walczyć z ową sektą masońską – głównie słowem. Co więcej, papieża bardzo niepokoi fakt przenikania masonów do kościoła w celu jego podburzania. W 1926 r. papież Pius XI wydaje encyklikę “Inquis Affictisque”, która dotyczyła prześladowań wiernych w Meksyku. Mimo, iż na ogół opinia publiczna nie zdawała sobie z tego sprawy, to rząd meksykański od dawna był pod kontrolą wolnomularstwa. Ponadto papież szczególnie skrytykował konstytucję tego kraju, w której to nie uznawano obecności Kościoła. Głos w sprawie krytyki masońskiej zabrało jeszcze kilku papieży, jednak nie będziemy się na tym koncentrować, gdyż widoczny jest schemat działania głowy kościoła względem tajnych sekt w powyższych treściach. W latach 1950. następuje pewien przełom. Otóż po ponad dwóch wiekach ostrej krytyki ze strony kościoła pojawia się inicjatywa połączenia katolików z masonami – głównie za sprawą braci Jezuitów. Po pierwsze “szefostwo” Kościoła przypominało, że wszystkie poprzednie bulle mają dalej taką samą moc, niezmiennie od czasów ukazania się – także o zmiękczeniu Kościoła w sprawie połączenia się masonów i katolików mowy być nie mogło. Po drugie, sami wolnomularze przyznali, że niezbyt roztropnym byłoby przyjęcie w swoje kręgi katolików, którzy nie są w pełni prawdziwymi masonami “w głębi duszy” – jest to temat na osobną pracę. Biskupi oraz reszta duchowieństwa zaczęli pojawiać się na otwartych zebraniach masonów, w których brali czynny udział, a niekiedy dostawali podziękowania, czy też nagrody za dobrą mowę. Naturalnie chodziło w jakimś stopniu o pojednanie się tych dwóch “organizacji”, jednak wieki przeszłe ciążyły w pamięci każdego uczestnika tamtych historycznej drodze masonerii pojawia się Sobór Watykański II, zainaugurowany 11 października 1962 za pontyfikatu Jana XXIII, w którym kościół bezapelacyjnie przegrał swoją wolność, dobrowolnie odchodząc od swojej, tak długo utrzymywanej doktryny, która utrzymywała przez wiele wieków, iż kościół był jedynym nosicielem i depozytariuszem prawdy [21]. W dużej mierze przyczyniła się do tego stricte żydowska masoneria, której sformalizowana struktura znana jest z pod nazwy B’nai Brith. Dziełem Soboru były deklaracje: “Dignitatis Humanae” oraz “Nostra Aetate”, które, jak się okazało, niosły ze sobą fatalne było celem B’nai Brith? Jedną z rzeczy jaką chciała osiągnąć żydowska masoneria było uznanie przez kościół, że “(…)nie należy obarczać odpowiedzialnością za śmierć Chrystusa narodu żydowskiego, lecz całą ludzkość (…)”. Wynika z tego, że od śmierci Chrystusa całe chrześcijaństwo przestrzegało błędnych założeń, które naraziły naród żydowski na szereg niesprawiedliwych prześladowań i nieszczęść [22]. Przytoczmy w skrócie to, co miało miejsce na Soborze:“(…) dnia 20 listopada 1964 r. biskupi, arcybiskupi i kardynałowie zebrani na trzecim posiedzeniu Soboru przegłosowują przytłaczającą większością to, co stanie się nowym paradygmatem, jeśli chodzi o postawę Kościoła Katolickiego wobec Żydów i judaizmu. Pod pozorami dążenia do ekumenizmu i potrzeby braterstwa (przy czym wyeksponowano rzecz jasna wątek “wspólnych korzeni”) z “perfidnych żydów” – jak było oni nazywani przez całe stulecia w liturgii Wielkiego Piątku – zrobili się nagle “starsi bracia”. Mówiąc inaczej, Kościół przez dwa tysiące lat mylił się i teraz przychodzi pora, żeby się za to wstydzić i “gęsto tłumaczyć” 23″>[23]. Powyższa decyzja została zatwierdzona, ku zdziwieniu całego katolickiego świata. Zwykle przy rozstrzyganiu tej kwestii Soboru pada pytanie czy księża byli aż tak nieświadomi działalności B’nai Brith, a przynajmniej czy zdawali sobie sprawę z poglądów wyznawców judaizmu talmudycznego:“Nie zezwala się na litowanie się nad nimi (chrześcijanami, przypisek autora), bowiem jest napisane: “Nie będziesz miał nad nimi litości” (Pwt., VII, 2). Przeto jeśli ktoś widzi akuma (bałwochwalca), któremu grozi niebezpieczeństwo, lub który tonie, niech nie spieszy mu na ratunek. Jeśli widzi go w obliczu groźby śmierci, niechaj nie wydziera go [z paszczy] śmierci. Jednak nie jest czymś sprawiedliwym własnoręczne zabicie go, wrzucenie go do studni lub postąpienie z nim w inny [podobny] sposób – chyba, że prowadzi z nami wojnę” [24].Głównym “dowódcą” operacji Soboru, jaką było odwrócenie mentalności katolickiej względem Żydów, był kardynał Agostino Bea (Jezuita), który miał tendencję do głoszenia tez i poglądów zawartych w niesamowicie oskarżycielskiej książce Julesa Isaac’a, “Jesus et Israzel”. Jules Isaac pisał w swoich książkach o bluźnierstwach głoszonych przez ewangelistów, kłamliwych papieżach, którzy podsycają jedynie nienawiść do Żydów, kościele jako ostoi antysemityzmu, religii chrześcijańskiej opartej na mistycyzmie i bluźnierstwie, w której Bóg jest ostoją zła [25]. Kardynał Agostino nie był jednak jedynym prożydowskim katolikiem. Wśród ojców Kościoła wielu było takich, którzy głosili swoje przywiązanie do judaizmu oraz judaistyczne pochodzenie. Tacy ludzie najczęściej tworzyli lub współtworzyli wszelkie instytucje dążące do osiągnięcia wspólnego porozumienia między judaizmem a Kościołem katolickim. Jak możemy się domyślać, i co nie jest niczym nowym, kler w tego typu sytuacjach obierał różnorakie strony Agostino Bea nie był człowiekiem, któremu jedynie sugerowało się bliską znajomość z B’nai Brith, miał bowiem dosyć dobrze ową znajomość udowodnioną. Wiemy na pewno, że spotykał się z prezesem B’nai Brith w 1963 r. w Rzymie, jak również z członkiem klubu Bilderberg – Willemem Visser’tem Hooftem. Co więcej, kardynał utrzymywał kontakty z Wielkim Mistrzem Zjednoczonych Lóż Niemiec [26].W 1966 r. skandynawscy biskupi, a później angielscy i walijscy, uchwalili, że “(…) w niektórych szczególnych przypadkach wierny może należeć do loży, brat zaś przyjęty na łono Kościoła pozostaje masonem” [27]. Nie można nie wyrazić zdumienia patrząc na powyższe słowa, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę encykliki z XVIII i XIX w., które niczym ostrze starały się przebić serce masonerii, nakładając na jej członków różnorakie klątwy i wykluczenia z Kościoła. Bracia coraz skuteczniej ingerowali w poszczególne szczeble kościoła tworząc porozumienia i dekrety, które czyniły ich bardziej wolnymi w oczach samego Kościoła. Leon XII zapewne nie raz przewrócił się w grobie z tego powodu. To, co wytworzyło się między braćmi i Kościołem, to dialog tworzony przez wiele dekad, ostrożnie i małymi kroczkami, aby stopniowo tworzyć dobrze złożone argumenty i rozwiązywać problemy, które umożliwiałyby stopniową przychylność papieża. Cóż, czasy się zmieniły, ludzie się zmienili, masoneria też się zmieniła – ewoluowała, z pewnością. Rozumiejąc, że otaczający świat się zmienia, szła z duchem czasu nie pozwalając, aby dawne uprzedzenia i stereotypy stale niszczyły jej 1974 r. episkopaty Anglii i Walii głoszą:“Katolik powinien uważać się przede wszystkim za członka Kościoła katolickiego… ale jeśli jest szczerze przekonany, że jego przynależność do masonerii nie rodzi konflikty z wiarą, może za pośrednictwem proboszcza skontaktować się ze swoim biskupem, aby przedyskutować konsekwencje takiej decyzji” [28].Powyższe słowa zostały wypowiedziane przez księży, którzy już wtedy zaczęli zdawać sobie sprawę, że masoneria jest podzielona na stowarzyszenia działające filantropijnie i charytatywnie oraz stowarzyszenia ściśle ingerujące w politykę, bankowość, handel, oświatę itd. Słowa z cytatu odnosiły się zapewne do braci, którzy działali z myślą o braterstwie i czynieniu dobra, a które to aspekty zawierają się w konstytucjach dokumentem kościoła przeciwko masonerii była deklaracja “Quaesitum Est” z r., która wywarła ogromne znaczenie po obydwu stronach konfliktu. Została wydana wraz z nowym Kodeksem Prawa Kanonicznego Jana Pawła II. Usunięto zatem stary kanon (2335 [29]) i zastąpiono go nowym (1374), który głosił:“Osoba, która wstępuje do stowarzyszenia spiskującego przeciwko kościołowi ponieść ma karę sprawiedliwą; ten, kto zachwala lub zajmuje oficjalne stanowisko w takim stowarzyszeniu ukarany ma zostać interdyktem” [30]. Kodeks nie wspominał już z nazwy “masoni” czy też “wolnomularstwa”, lecz odnosił się do ogółu tajnych towarzystw, bliżej z nazwy nie określonych. Co więcej, znika zagrożenie objęcia karą ekskomuniki, natomiast udział w stowarzyszeniu zostaje uznane za grzech ciężki, czemu równa się ukaranie interdyktem. Tak naprawdę stanowisko kościoła uległo jedynie drobnej zmianie stylistycznej, opartej na nowych zasadach. Nowe formuły oznaczały to samo, co te z przed 200 lat i faktycznie odnosiły się do nich, jednakże kościół zastosował bardziej delikatniejszą formę krytyki. Jest to zatem tylko kilka zmian, jednak mają one ogromny wpływ. Dzieje się tak po raz pierwszy odkąd oficjalnie powstała masoneria. Nie oznaczało to jednak, iż kościół zupełnie zgadza się z funkcjonowaniem wolnomularstwa i daje mu spokój.“(…) pominięcie w Kodeksie kary ekskomuniki nie oznacza legalizacji Dzieci Wdowy, które będąc członkami “masońskich stowarzyszeń, popełniają wielki grzech i nie mogą przystępować do świętej komunii.” [31]Głos zabierają liczni kardynałowie w tamtym czasie, w tym również Joseph Ratzinger, który proklamował otwarcie negatywne zjawiska widoczne w ruchu tajnej sekty [32]. Pisał, że masoneria jest religią, co jest akurat kompletną czasem biskupi zezwalali wstępować do lóż masońskich, jednak nie zmieniono nigdy zdania, że ceremoniały czy sam przebieg rytuałów i ceremonii nigdy nie będą zgodne z obrządkiem chrześcijańskim. Nie ma wątpliwości, co do tego, że masoneria przenikała w mury kleru i starała się zmieniać prawa kościelne tak, aby ich działalność mogła poszerzać swe wpływy. Istnieje tak ogromna liczba duchowieństwa, która została zindoktrynowana przez ruch wolnomularski – trzech prymasów Polski było wolnomularzami. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, iż bardzo często krytykowano masonerię nie za to, że była zła, ale za to, że posiadała inne zasady i poglądy niż Kościół punktów na temat niezgodności i niemożliwości pogodzenia katolicyzmu i masonerii, wystosowane przez stronę katolicką w formie oświadczenia z dnia r. – Konferencję (odbywającą się wówczas w Niemczech) Episkopatu Niemiec reprezentowała komisja pod przewodnictwem biskupa Augsburga, Josefa Stimfla, stronę wolnomularską natomiast specjalnie powołana komisja Zjednoczonych Wielkich Lóż Niemiec:– Relatywizm i subiektywizm w podejściu do religii stanowią dwie fundamentalne zasady postawy masońskiej.– Zgodnie z masońską koncepcją prawda jest czymś subiektywnym. Zaprzecza się tam jakiejkolwiek możliwości obiektywnego poznania prawdy, a takie podejście uniemożliwia przyjęcie katolickich prawd dogmatycznych.– Koncepcja religii jest relatywistyczna: głosi ona, iż wszystkie religie są jedynie próbami wyrażenia prawdy o Bogu, a co za tym idzie, wszystkie powinny być stawiane na tym samym poziomie.– Przewijająca się w masonerii idea Wielkiego Architekta Wszechświata ma niewątpliwie charakter deistyczny. Bóg nie będący osobą sprowadzony jest z pozycji “kogoś” do roli “czegoś”– Masoneria nie uznaje możliwości Bożego Objawienia, głoszone przez nią pojęcie Boga nie jest zgodne z chrześcijańską wizją Boga objawiającego się w Chrystusie.– Głoszona przez wolnomularzy tolerancja w równym stopniu co osób dotyczy idei, bez względy na to, czy są one ze sobą niesprzeczne.– Rytuały masońskie, nie będąc sakramentami, starają się sprawiać takie wrażenie, tworząc niejako “konkurencję” dla przemiany sakramentalnej.– Cnota, a nie łaska stanowi prawdziwą wartość, człowiek może sam na drodze samo odkupienia osiągnąć doskonałość.– W związku z wymaganiem przez masonerię bezwzględności podporządkowania się adeptów jej duchowości, nie mieliby oni możliwości praktykowania wymagań duchowych Kościoła [33].Ostatecznie po ogłoszeniu deklaracji biskupi oraz duchowieństwo nadal utrzymywało w swoich listach i na kazaniach, iż nie da się połączyć raz na zawsze masonerii i Kościoła – i taka postawa trwa do dnia dzisiejszego. Owa “sztuka królewska” jaką była masoneria, zbliżała się zawsze do religii z pewną dozą uniwersalizmu, co wymuszało na jej członkach poznanie drogą indywidualną czy też subiektywną. Jest to zapewne jeden z wielu powodów, dla których masoneria skupia w swych kręgach miliony ludzi różnych grup społecznych, wyznań czy poglądów przyjęta przez zjednoczoną Wielką Loże Anglii w sprawie wygłaszanych coraz częściej komentarzy odnośnie zgodności wolnomularstwa z chrześcijaństwem:“Wolnomularstwo nie jest religią ani substytutem religii. Wymaga od swoich członków wiary w Najwyższą Istotę, lecz nie podaje własnego wyznania wiary. Wolnomularstwo jest otwarte dla ludzi wszelkich religii. Dyskusje na temat religii (przypisek autora: oraz polityki) w czasie spotkań wolnomularzy są zabronione” [34].Oficjalnie sprawa pogodzenia masonerii i kościoła nie zostaje zakończona życzliwym porozumieniem, a stanowisko kościoła jest w dalszym ciągu negatywne – niezmienne od samego początku. Mimo iż prawo kościelne zostało zmienione i złagodzone względem masonerii, to ich ogólna ocena oraz charakter pozostały nie do przyjęcia [35]. Również wspomniane wcześniej zanikanie tożsamości religijnej było jednym z głównych powodów nawoływań karolc (karolc@ Źródło: [1] Paul A. Fisher, Szatan jest ich Bogiem, Poznań 1995, s. 22. [2] M. Stecka, “Masonria a encykliki papieży, Nakazy dla wiernych, Myśl Narodowa”, nr 48, z cyt za: Andrzej Zwoliński, “Wokół Masonerii,” Kraków 1993, s. Roberta Gervaso, “Bracia Przeklęci – Historia Masonerii”, Warszawa 2008, s. 198-200. [4] Roberta Gervaso, “Bracia Przeklęci – Historia Masonerii”, Warszawa 2008, s. 201. [5] Paul A. Fisher, “Szatan jest ich Bogiem”, Poznań 1995, s. 16. [6] Andrzej Zwoliński, “Wokół Masonerii”, Kraków 1993, s. 108. [7] Maciej B. Stępień, “Poszukiwacze prawdy – wolnomularstwo i jego tradycja”, Lublin 2000, s. 145. [8] Paul A. Fisher, “Szatan jest ich Bogiem”, Poznań 1995, s. 23. [9] Bł. Bp Dr Józef Sebastian Pelczar, dz. Cyt., s. 74. [10] Sanctissini Domini Nostri Pii Divina Providenta Papae Septimi Literae Apostolicae guibus Societas Vulgo-Carbonarorium nuncupata condemnatur. Bulla Apostolska Ojca Świętego Papieża Piusa VII potępiająca Tworzystwo pospolicie zwane Węglarzy, Rzym MDCCCXXI, k. 3, cyt za: Andrzej Zwoliński, “Wokół Masonerii”, Kraków 1993, s. 109-110. [11] Paul A. Fisher, “Szatan jest ich Bogiem”, Poznań 1995, s. 24. [12] Paul A. Fisher, “Szatan jest ich Bogiem”, Poznań 1995, s. Paul A. Fisher, “Szatan jest ich Bogiem”, Poznań 1995, s. 24. [14] Andrzej Zwoliński, “Wokół Masonerii”, Kraków 1993, s. 111 [15] Bł. Bp Dr Józef Sebastian Pelczar, dz. Cyt., s. 75. [16] Roberto Gervaso, “Bracia Przeklęci – Historia Masonerii”, Warszawa 2008, s. 216. [17] Andrzej Zwoliński, “Wokół Masonerii”, Kraków 1993, s. 111. [18] Bł. Bp Dr Józef Sebastian Pelczar, dz. Cyt., s. 76. [19] Roberto Gervaso, “Bracia Przeklęci – Historia Masonerii”, Warszawa 2008, s. 231. [20] Roberto Gervaso, “Bracia Przeklęci – Historia Masonerii”, Warszawa 2008, s. 234. [21] Epiphanius, Ukryta strona dziejów (…), Antyk Marcin Dybowski s. 630. [22] Epiphanius, dz. cyt, s. 631. [23] Epiphanius, dz. cyt., s. 632. [24] Epiphanius, dz. cyt., s. 420. [25] Epiphanius, dz. cyt., s. 633-634. [26] Epiphanius, dz. cyt., s. 636. [27] Roberto Gervaso, “Bracia Przeklęci – Historia Masonerii”, Warszawa 2008, s. 240. [28] Roberto Gervaso, “Bracia Przeklęci – Historia Masonerii”, Warszawa 2008, s. 244. [29] Kanon 2335, najogólniej rzecz ujmując, zabraniał katolikom wstępowania do wszelkich tajnych organizacji o charakterze masońskim pod karą ekskomuniki. [30] Paul A. Fisher, “Szatan jest ich Bogiem”, Poznań 1995, s. 78. [31] Roberto Gervaso, “Bracia Przeklęci – Historia Masonerii”, Warszawa 2008, s. 247. [32] Paul A. Fisher, “Szatan jest ich Bogiem”, Poznań 1995, s. 79. [33] N. Wójtowicz, “Różnorodność masońskich wizji Wielkiego Architekta Wszechświata”, w: “Sztuka Królewska”, red. N. Wójtowicz, Wrocław 1997, s. 27-28, przypis 1., cyt. za: Maciej B. Stępień, dz. cyt., s. 151-152. [34] G. di Bernardo, dz. cyt., s. 77-79, Tłum. M. Stępień, cyt. za: Maciej B. Stępień, dz. cyt., s. 225. [35] Maciej B. Stępień, “Poszukiwacze prawdy – wolnomularstwo i jego tradycja”, Lublin 2000, s. 153.

masoneria w kościele katolickim golgota beskidów czyli masońska droga krzyżowa